Czy przyjęcie euro przez Polskę sprawi, że towarzystwa ubezpieczeniowe chętniej niż do tej pory będą decydowały się na skorzystanie z zasady swobody świadczenia usług i działanie w Polsce za pośrednictwem oddziałów, a nie w formie spółek akcyjnych?

Operowanie wspólną europejską walutą w ramach bieżącej działalności z pewnością ułatwiłoby życie obecnym w Polsce zakładom ubezpieczeń, szczególnie tym należącym do grup kapitałowych, których spółki matki mają siedziby na terytorium Unii Europejskiej. Uniknięcie konieczności przeliczania złotych na euro uprościłoby tworzenie sprawozdań finansowych – zarówno skonsolidowanych (dla całej grupy), jak i spółek, które mają w Polsce oddziały. Miałoby także wpływ na sposób tworzenia rezerw, które wyraża się w walucie kontraktu, a więc dla spółek działających w Polsce przez oddziały oznacza konieczność uwzględniania dwóch walut – złotych w ramach rezerw i euro np. przy sprawozdaniach finansowych. Trzeba też pamiętać, że w każdym przypadku operowania w więcej niż jednej walucie konieczne jest uwzględnianie ryzyka kursowego. Przyjęcie euro mogłoby także wpłynąć na sposób lokowania aktywów zakładów ubezpieczeń, zwiększając swobodę w tym zakresie – choć ta akurat kwestia byłaby zapewne przy tej okazji szczegółowo uregulowana nowymi przepisami. Niemniej jednak nie sądzę, aby sam fakt przyjęcia euro miał być główną przyczyną, dla której zakład ubezpieczeń miałby zmieniać formę prowadzonej w Polsce działalności – wpływ na takie decyzje ma zazwyczaj cały wiele bardzo różnorodnych czynników.

Próby takich zmian już mamy – Aviva ogłosiła projekt przeniesienia portfeli spółek akcyjnych w poszczególnych krajach Europy do spółki holdingowej z siedzibą w Irlandii. Nasz nadzór od razu zasugerował, że będzie przeciw. Czy ma realne możliwości zablokowania takich ruchów inwestorów teraz oraz w przyszłości, gdy np. już będziemy w strefie euro?

Przepis art. 185 pkt 3 ustawy o działalności ubezpieczeniowej stanowi, że nadzór zatwierdza przeniesienie portfela, jeśli interesy ubezpieczających, ubezpieczonych, uposażonych lub uprawnionych z umowy ubezpieczenia są należycie zabezpieczone.

Jest to w zasadzie jedyna generalna przesłanka, w ramach której KNF ma pewną swobodę decyzji. Może uznać, że w jej ocenie te interesy nie są zabezpieczone i odmówić zatwierdzenia. Dwie pozostałe przesłanki wskazane w art. 185 odwołują się do łatwo sprawdzalnych i do spełnienia okoliczności, m.in. posiadania wystarczających środków własnych na pokrycie większych po przejęciu portfela zobowiązań. Nie sądzę, aby dobrze przygotowana od strony formalnoprawnej transakcja mogła zostać podważona przez nadzór z powodu niespełnienia wymogów wskazanych w pkt 1 i 2 tego przepisu.

Czy sądzi pan, że przesłanka nienależytego zabezpieczenia interesów klientów może doprowadzić do wstrzymania takich operacji w przyszłości?

Przesłanka zabezpieczenia interesów klientów też nie może być interpretowana dowolnie i sądzę, że spółka przejmująca będzie w stanie wykazać, że może ją spełnić. Nadzór w ramach Unii Europejskiej jest dosyć ujednolicony i wszędzie ma mniej więcej taki sam wysoki poziom, więc jedynie fakt, że będzie prowadzony z zagranicy, a nie na miejscu w Polsce, może okazać się zbyt słabym argumentem ze strony KNF. Należy pamiętać, że na polskim rynku działa wielu zagranicznych ubezpieczycieli, którzy podlegają swoim własnym nadzorom i nie słyszy się raczej, aby tak sprawowany nadzór skutkował sytuacjami niebezpiecznymi dla klientów. Ponadto, takie zakłady ubezpieczeń nie są całkowicie wyłączone spod nadzoru KNF, której przepisy gwarantują określone prawa również wobec nich. Natomiast oferowane przez tych ubezpieczycieli produkty muszą odpowiadać polskim przepisom – również tym dotyczącym ochrony konsumentów. W końcu, także ewentualne spory z nimi związane mogłyby podlegać jurysdykcji polskich sądów.