Na pierwsze wezwanie resortu skarbu odpowiedziało trzech chętnych: linie lotnicze i dwie firmy finansowe. Chociaż Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu państwa, nie chce ujawnić nazw tych podmiotów, to zapewnia, że oferentem z branży nie jest niemiecka Lufthansa.

>>> Czytaj też: Ambitny program najeżony pułapkami

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ofertę złożyła grupa Air France – KLM, najgroźniejszy rywal Lufthansy. LOT, który dziś działa z Lufthansą w jednym lotniczym sojuszu Star Alliance (SA), pomógłby temu inwestorowi umocnić pozycję na wschodzie Europy.

Włodzimierz Rydzkowski, kierownik katedry polityki transportowej Uniwersytetu Gdańskiego, uważa jednak że sprzedaż LOT-u byłaby dużym sukcesem. – Jestem bardzo zaskoczony, że ktokolwiek jest zainteresowany LOT-em. Wszelkie spekulacje o inwestorze dla LOT-u innym niż Lufthansa to zasłona dymna ze strony resortu podobna do inwestora katarskiego dla stoczni – twierdzi Włodzimierz Rydzkowski. Choć firma jeszcze nie podała wyników za 2009 rok, to nie ma on wątpliwości, że będą one równie kiepskie jak z poprzednich lat. W 2008 roku spółka odnotowała rekordową stratę wysokości 733 mln zł.

>>> Czytaj też: Morgan Stanley przygotuje LOT do prywatyzacji

Według naszego rozmówcy sama zmiana sojuszu (Air France – KLM działa w SkyTeam, konkurencyjnym sojuszu lotniczym) będzie bardzo kosztowna dla LOT-u. Gdy w 2001 roku LOT – po upadku Swissair, byłego inwestora spółki – wchodził do SA, tylko zmiana systemów rezerwacyjnych kosztowała 50 mln dol.

Przeważają jednak głosy, że ewentualne wejście Air France – KLM może być dla LOT-u korzystne. Elżbieta Marciszewska ze Szkoły Głównej Handlowej zaznacza, że o plusach takiego powiązania mówić będzie można, tylko gdy Warszawa uzyska w nowej konfiguracji status portu przesiadkowego dla Air France – KLM, a LOT odegra zasadniczą rolę w ekspansji sojuszu na Wschód. Na taką pozycję LOT nie może liczyć teraz – Lufthansa w naszej części kontynentu opiera się na lotnisku w Wiedniu, a nie na Okęciu.

>>> Czytaj też: Urząd Lotnictwa Cywilnego: w 2009 roku ponad tysiąc skarg na linie lotnicze

Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk, przypomina natomiast, że w sytuacji braku zainteresowania LOT-em ze strony niemieckich linii, taki inwestor to ostatnia deska ratunku dla naszego przewoźnika, który ma problemy z płynnością finansową. – Firma nie reguluje m.in. rachunków w portach lotniczych – mówi Zbigniew Sałek.

Długi LOT wobec przedsiębiorstwa „Porty Lotnicze” przekroczyły już 100 mln zł. Jednak Ministerstwo Skarbu, które wspólnie z Towarzystwem Finansowym Silesia kontroluje ponad 93 proc. akcji LOT-u, zapewnia, że długi zostaną uregulowane, gdy tempa nabierze restrukturyzacja majątku spółki. Chodzi o sprzedaż aktywów niezwiązanych z działalnością lotniczą. Pod młotek mają pójść m.in. spółki obsługujące pasażerów i samoloty na lotniskach z wyjątkiem Petrolotu, który tankuje paliwo do samolotów. LOT negocjuje nawet leasing zwrotny biurowca w Warszawie.

>>> Czytaj też: LOT pilnie szuka pieniędzy na spłatę długów

Eksperci podkreślają, że na sytuację spółki wpływa też dekoniunktura na rynku lotniczym oraz zwiększenie w ostatnim czasie aktywności Lufthansy na rynku polskim. Niemiecki przewoźnik, który miał być partnerem w ramach sojuszu, nie ogranicza się już tylko do obsługi tras z Polski do Niemiec, i stamtąd rozwożenia ich w inne części Europy czy świata. Przedwczoraj loty z Warszawy do Mediolanu zapowiedziała bowiem włoska odnoga spółki – Lufthansa Italia.