ROZMOWA

DARIUSZ CIEPIELA

Czy energetyka oparta na węglu ma w Unii Europejskiej przyszłość?

JACEK PIEKACZ*

Energetyka oparta na węglu w Europie to dziś niełatwa sprawa. Buduje się bardzo mało nowych mocy węglowych, w roku 2008 w Unii Europejskiej oddano do eksploatacji ok. 19 tys. MW nowych mocy wytwórczych, z czego tylko 750 MW to jednostki oparte na węglu. To obrazuje europejskie trendy. Do czasu, kiedy nie będzie rozwinięta technologia CCS (wychwytywania i składowania CO2), inwestycje w elektrownie węglowe w Europie będą ograniczane.

>>> Czytaj też: Cena węgla przekroczyła psychologiczną barierę 100 dolarów za tonę

W krajach UE nadal będzie narastała presja na ograniczanie emisji CO2 i, wbrew opinii części środowiska energetycznego w Polsce, to się nie zmieni. Spodziewam się raczej wzmocnienia dalszego limitowania emisji gazów cieplarnianych. Świat uznał, że technologie ograniczające negatywny wpływ na środowisko są przyszłością przemysłu. Przemysł motoryzacyjny wie, że w roku 2040 ok. 75 proc. samochodów w Stanach Zjednoczonych mają stanowić samochody elektryczne, co oznacza, że większość obecnie używanych samochodów trzeba będzie wymienić. Podobnie jest z sektorem energetycznym, trzeba będzie wymienić prawie wszystkie istniejące obecnie moce wytwórcze, co oznacza, że trzeba będzie budować energetykę niemal od nowa, a będzie to energetyka niskoemisyjna.

>>> Czytaj też: Branża energetyczna musi pamiętać o swojej społecznej odpowiedzialności

W krajach UE będzie funkcjonowała przede wszystkim energetyka jądrowa, OZE i energetyka węglowa – ale razem z CCS. Należy zdać sobie sprawę, że kończy się etap budowy elektrowni węglowych bez CCS. Rząd Wielkiej Brytanii już wprowadził zakaz budowy takich elektrowni, w połowie listopada ubiegłego roku parlament holenderski zwrócił się do swojego rządu o przygotowanie takich regulacji. W Niemczech buduje się obecnie kilka elektrowni węglowych, ale opinia publiczna ma bardzo negatywne podejście do wykorzystywania węgla w elektrowniach. Faktem jest, że Niemcy po prostu nie chcą elektrowni węglowych, ponieważ emitują one dużo CO2.

>>> Czytaj też: Koncerny wydadzą miliardy na nowe elektrownie w Polsce

Do czasu, kiedy nie będzie wdrożona technologia CCS, inwestycje w elektrownie węglowe w Europie będą ograniczane, co oczywiście skutkuje problemem możliwego braku energii elektrycznej dla klientów.

Czy rzeczywiście budowa nowych elektrowni jest bardziej uzależniona od czynników politycznych niż ekonomicznych?

Wśród unijnych polityków istnieje bardzo silna presja na wprowadzenie Emission Performance Standard (EPS), a więc standardów poziomu emisji CO2. Rozwiązanie to w praktyce wyeliminuje uruchamianie elektrowni węglowych, a nawet niektórych gazowych, bez instalacji CCS. W pracach nad Pakietem Klimatyczno-Energetycznym podejmowano próby wprowadzenia tych standardów, które miały stanowić, że nowy blok nie może emitować więcej niż 500 gram CO2 na 1 kWh, a ostatnio mówi się nawet o wprowadzeniu poziomu 350 gram CO2 na 1 kWh. Oznacza to, że tylko źródła gazowe, o nowoczesnym standardzie, są w stanie takim wymaganiom sprostać. Obecnie zarówno organizacje pozarządowe, jak i politycy, wywierają bardzo dużą presję na to, aby w dyskutowanej właśnie dyrektywie dotyczącej emisji ze źródeł przemysłowych wprowadzić takie rozwiązania jak EPS.

>>> Czytaj też: Szczepański: Węgiel wydobywany w polskich kopalniach powinien być konkurencyjny

Już dwukrotnie większości posłów w Parlamencie Europejskim udało się te propozycje odrzucić, ale tak nie będzie wiecznie. Obserwując wydarzenia na arenie brukselskiej, mogę stwierdzić, że od roku 2020 taki zakaz może zostać wprowadzony dla nowych źródeł, dla źródeł już istniejących te wymogi zaczną być może obowiązywać 10 lat później.

Od roku 2013 pozwoleń na emisję CO2 będzie mniej niż obecnie, a ich całkowita ilość w UE co roku będzie malała o 1,74 proc. Takie są uzgodnienia polityczne. Ich kierunek jest jednoznaczny – idziemy w kierunku niskowęglowych technologii. Od tego w okresie najbliższych kilkudziesięciu lat nie ma odwrotu. Warto też pamiętać, że coraz większa część regulacji prawnych jest ustalana na poziomie wspólnotowym, a nie jedynie na poziomie krajowym. Trzeba nam więc z jednej strony dużo dobrych fachowców, pracujących nad polskimi sprawami w Brukseli, a z drugiej strony – większej świadomości tego, jakie trendy są powszechne i zrozumiałe w Europie. Polska – być może na szczęście – nie jest samotną wyspą i warto nasze członkostwo w Unii wykorzystać dla stwarzania jak najkorzystniejszych warunków dla rozwoju naszego kraju.

Technologii CCS w skali przemysłowej nie da się jednak szybko zastosować.

Technologia CCS jest w fazie rozwojowej, pierwszy zakład pilotowy, o mocy 30 MW, został uruchomiony przez Vattenfall w niemieckiej elektrowni Schwarze Pumpe we wrześniu 2008 r. Kolejne mają być uruchamiane w roku 2010.

>>> Czytaj też: Stern: Polska musi przejść na nowe technologie

Na rozwój technologii CCS przeznaczane są ogromne pieniądze. Szacuje się, że na świecie trzeba wydać 100 mld dol., aby tę technologię rozwinąć. 20 mld dol. na ten cel już jest. 18 listopada 2009 r. Komisja Europejska i Rada Europejska ustaliły finansowanie projektów badawczych w dziedzinie energii. Roczne nakłady zwiększą się z 3 mld euro obecnie do 8 mld przez okres 10 lat. To oznacza, że UE planuje przeznaczyć m.in. ok. 13 mld na rozwój technologii CCS. Zapadają decyzje o przeznaczeniu tak ogromnych środków na rozwinięcie i wdrożenie CCS, gdyż istnieje świadomość, że węgiel kamienny i brunatny nadal będzie podstawą wytwarzania energii elektrycznej w wielu krajach.

Jak, biorąc pod uwagę te uwarunkowania, wyglądają perspektywy energetyki w Polsce?

W Polsce nie buduje się nowych elektrowni, choć prawie wszyscy o tym mówią, z prostych przyczyn. Po pierwsze, istnieje ogromna niepewność polityczna dotycząca tego, jak będą wyglądać regulacje dotyczące emisji CO2 i jak będą kształtowały się ceny energii. Przeprowadzane analizy wskazują, że progiem opłacalności nowej elektrowni jest cena powyżej 250 zł za MWh. Obecnie na rynku ceny energii wynoszą ok. 170–180 zł za MWh.

Przyszłość polskiej energetyki będzie oparta na elektrowniach węglowych wraz z instalacjami CCS. Problem jest w tym, kiedy zaczniemy budować te elektrownie. Obecnie na rynku nie ma żadnych sygnałów ekonomicznych pozwalających na budowę elektrowni, nikt rozsądny nie będzie tego robił. Dlatego trzeba zmienić sytuację na taką, która spowoduje, że cena energii z nowej elektrowni będzie niższa. I to jest być może rola państwa.

>>> Czytaj też: Gminy dostaną duże pieniądze za magazynowanie CO2

W Polsce musimy bacznie obserwować, kiedy będą możliwości budowy elektrowni węglowych. Trzeba w tym czasie przygotowywać infrastrukturę do transportu i składowania CO2: trzeba przygotować odpowiednią legislację, pierwsze założenia ustawy już zostały opublikowane, ten proces będzie trwał przynajmniej dwa lata. Trzeba zbadać i przygotować możliwości składowania CO2. To przyszłość polskiej energetyki na najbliższe 30–40 lat.

Krytycy technologii CCS zwracają uwagę, że nie dość, że sama jest kosztowna, to jeszcze znacząco obniża sprawność elektrowni.

W Polsce ponad 60 proc. mocy wytwórczych ma ponad 30 lat. To są źródła o sprawności 32–36 proc., które muszą być wymienione. Dzisiaj budowane elektrownie, nawet z instalacją CCS, która zmniejsza sprawność elektrowni o ok. 10 proc., i tak będą bardziej sprawne niż pracujące aktualnie polskie zakłady. Wraz z rozwojem technologii CCS strata na sprawności będzie malała. W latach 70 XX w., kiedy powstawały pierwsze instalacje odsiarczania spalin, ich koszt energetyczny wynosił do 30 proc. produkowano siarkę, z którą nie było wiadomo co robić. Obecnie strata sprawności w wyniku zastosowania instalacji odsiarczania wynosi ok. 4–6 proc., a takie instalacje są standardem. Podobnie będzie z CCS. Za 15–20 lat CCS będzie standardowym wyposażeniem elektrowni, a straty będą zdecydowanie poniżej 10 proc.

>>> Czytaj też: Co utrudnia realizację inwestycji w energetyce?

Często pojawiają się postulaty odejścia energetyki od węgla i zwiększenia wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Czy to racjonalny kierunek?

Mówiąc o odnawialnych źródłach energii, a także o energetycznym wykorzystywaniu odpadów i rozwoju kogeneracji, należy pamiętać, że to są rozwiązania bardzo potrzebne i bezpieczne z punktu widzenia inwestorów, ale nie dają jednak bazy i mocy podstawowej dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Potrzebne są wciąż duże źródła energii, ale takie, które nie będą emitować zanieczyszczeń, w tym także dwutlenku węgla.

Jacek Piekacz*

prezes Vattenfall Poland, przewodniczący Polskiej Platformy Czystych Technologii Węglowych

Dariusz Ciepiela

dziennikarz miesięcznika Nowy Przemysł i portalu wnp.pl