Sukces narodowego przewoźnika w negocjacjach z amerykańskim Boeingiem. LOT ujawnił warunki porozumienia z amerykańskim koncernem w sprawie nowego harmonogramu dostaw ośmiu samolotów Boeing 787 Dreamliner, które mają zastąpić mocno wysłużone już Boeingi 767.

>>> Polecamy: LOT liczy, że Boeing Dreamliner poleci w jego barwach w 2012 r.

Jak powiedział wczoraj Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT, firma otrzyma pięć maszyn najpóźniej w połowie 2012 r., a trzy pozostałe w następnych trzech latach. Prezes PLL LOT ujawnił też, że ostateczny termin pierwszych dostaw jest wciąż nie przesądzony, a to dlatego, że firma negocjuje jeszcze aneks do porozumienia. – Niewykluczone, że pierwsze dwa samoloty trafią do nas już w listopadzie lub grudniu 2011 r. – mówi Sebastian Mikosz. W takim przypadku przyśpieszeniu ulegnie także termin dostaw pozostałych samolotów. Tym samym w 2012 roku LOT dysponowałby już sześcioma boeingami 787 i w całości wymieniłby flotę długodystansową opartą na sześciu boeingach 767.

>>> Czytaj także: Boeing Dreamliner wystartował do lotu próbnego

Sebastian Mikosz ostatecznie potwierdził, że to te maszyny pozostaną we flocie przewoźnika do czasu odbioru nowych samolotów. Zamówione pięć lat temu dreamlinery miały trafić do floty LOT-u już dwa lata temu, ale z powodu opóźnień w produkcji do tej pory nie otrzymał ich nawet pierwszy w kolejce chętnych. Co LOT uzyska od Boeinga w ramach rekompensaty za opóźnienie dostaw? Przy dużym współudziale amerykańskiego koncernu LOT ma przeprowadzić modernizację obecnie eksploatowanych maszyn dalekiego zasięgu. Jeden z samolotów już został przekazany do tzw. gruntownego przeglądu. Niewykluczone, że maszyny LOT-u wyposażone też zostaną w tzw. winglety (skrzydełka ustawione pionowo na końcu skrzydeł), które obniżają zużycie paliwa, a nawet poprawiają komfort podróży, tłumiąc wibracje. Boeing ma również partycypować w kosztach budowy hangaru dla nowych boeingów na Okęciu.

>>> Czytaj także: Boeing uruchomi drugą linię Dreamlinera

– To dobra wiadomość dla LOT-u i Ministerstwa Skarbu Państwa w kontekście poszukiwania dla spółki inwestora – uważa Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk. Jak napisaliśmy wczoraj, proces już wystartował, a wstępne zainteresowanie akcjami przewoźnika wyraziło trzech inwestorów. Jednym z nich jest prawdopodobnie Air France – KLM. Sebastian Mikosz nie chce oceniać oferty, uważa, że jest na to za wcześnie.

– Jeżeli oglądam ofertę samochodu na portalu internetowym, to nie oznacza, że zaraz kupię ten samochód. Tak samo z faktu, że kilku inwestorów odpowiedziało na list doradcy, nie należy wyciągać zbyt pochopnych wniosków – uważa prezes LOT-u. Podkreśla, że najważniejsza dla LOT-u w kontekście prywatyzacji jest przede wszystkim gruntowna restrukturyzacja firmy. Nie podał wyników finansowych za 2009 rok, potwierdził jednak, że zakończył się stratą.