– Sprzedawcy energii elektrycznej z grup PGE i Tauron Polska Energia złożyli skorygowane wnioski taryfowe w sprawie cen dla gospodarstw domowych. Trwa ich analiza, ale wstępna ocena wskazuje, że firmy dostosowały się do naszych wymagań – mówi Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki. To kończy konflikt energetyków z regulatorem o ceny dla gospodarstw domowych, który zaczął się we wrześniu 2009 roku.

>>> CZYTAJ TEŻ: Inteligentne liczniki prądu obniżą rachunki – wszystkim

Sprzedawcy prądu z PGE i Taurona, czyli największych polskich grup energetycznych, to dziesięć spośród 14 firm obsługujących gospodarstwa domowe. Łącznie sprzedają prąd ponad 8 mln odbiorców. Są już ostatnimi firmami obrotu, które mają obowiązek zatwierdzania cen, a którym regulator dotychczas nie zatwierdził stawek.

Regulator nie ujawnia, o jakie podwyżki wystąpiły spółki PGE i Taurona i nie przesądza, czy na pewno zostaną zatwierdzone. Jeśli tak – prąd zdrożeje, ale mniej, niż oczekiwali sprzedawcy. Dotychczas zatwierdzone podwyżki cen prądu dla odbiorców indywidualnych nie były wysokie. Regulator zatwierdził Enerdze ceny wyższe o 6,8 proc. od ubiegłorocznych, a Enei i 5,6 proc.

– Postępowanie nadal trwa, ale należy się spodziewać zatwierdzenia złożonych taryf. Przewiduję, że decyzje zapadną na początku przyszłego tygodnia – mówi prezes Mariusz Swora.

Tylko dwie firmy sprzedające prąd – RWE Polska i Vattenfall Sales Poland – mogą zmieniać ceny bez zatwierdzania taryf przez URE. RWE podniósł je od stycznia o 4,7 proc., a Vattenfall wprowadza zmiany cen od lutego. Dla średnich odbiorców te zmiany oznaczają wzrost płatności o niespełna 6 proc., ale dla dużych będzie taniej.

>>> CZYTAJ TEŻ: Warszawiacy od stycznia zapłacą więcej za prąd