Od kilkunastu miesięcy pogarsza się dyscypliną płatnicza firm z branży budowlanej. Na tle branży stosunkowo nieźle wypadają tylko firmy zaangażowane w duże projekty infrastrukturalne. Największe kłopoty mają przedsiębiorcy z branży mieszkaniowej.

Małe i średnie firmy działające w branży budowlanej powinny w tym roku szczególnie uważać z kim współpracują np. jako podwykonawcy kontraktów. Ostrożność powinni też zachować sprzedawcy materiałów budowlanych. Zleceniodawcy muszą również liczyć się z tym, że firma z którą współpracują nie dokończy robót bo upadnie. Takie wnioski można wyciągnąć z analiz wywiadowni gospodarczej Dun&Bradstreet.

Wynika z nich, że firmy z branży budowlanej i w sektorach produkujących na potrzeby budownictwa wykazują się obecnie najgorszą dyscypliną płatniczą spośród wszystkich branż.

Z zestawień wygenerowanych z programu monitorowania należności DunTrade, obejmującego ponad 100 tys. firm wynika, że na koniec grudnia 2009 r. ponad 4,2 tys. firm z branży budowlanej nie wywiązywało się z zobowiązań płatniczych, wobec nieco ponad 3 tys. rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 40 proc. – Z tego aż 94 proc. to firmy z sektora małych i średnich firm – mówi Tomasz Starzyk z Dun&Bradstreet.

Z tych danych wyciąga taki wniosek, że zanosi się w tym roku na powtórkę sytuacji z roku 1995, kiedy to na rynku budowlanym pojawił się problem zatorów płatniczych.

– Wówczas wiele firm lawinowo traciło płynność finansową co przekładało się na ich upadek, gdyż nie były w stanie spłacić zobowiązań wobec ZUS czy też Urzędu Skarbowego – mówi Tomasz Starzyk. – Zdecydowanie najgorsza sytuacja jest w sektorze budownictwa mieszkaniowego i biurowego – mówi Tomasz Starzyk. Zwraca jednak uwagę, że w ostatnim półroczu 2009 roku jego firma odnotowała zmniejszoną liczbę przeterminowanych płatności w sektorze budownictwa drogowego, i montażowego.

Właśnie budownictwo ciężkie, w tym firmy budujące drogi i autostrady, ma – na tle branży – stosunkowo niezłą kondycję finansową. W tym segmencie 43 proc. firm ma się bardzo dobrze lub dobrze. Ale nadal 51 proc. firm jest w słabej lub wręcz złej kondycji finansowej.

Dużo gorzej wyglądają sytuacja i perspektywy w segmencie budownictwa ogólnego, a szczególnie mieszkaniowego. Tu kryzys ekonomiczni, problemy z udzielaniem kredytów spowodowały zastój w sprzedaży mieszkań. Za tym poszło wstrzymanie wielu już rozpoczętych inwestycji i zawieszenie realizacji tych, które jeszcze się nie zaczęły.

Efekty widać w danych pokazujących kondycję firm z tego sektora. Tylko 13 proc. firm budujących domy jednorodzinne może pochwalić się dobrą lub bardzo dobrą kondycją. To ten segment ciągnie też w dół rzesze podwykonawców. W najlepiej radzących sobie z kryzysem firmach wykonujących instalacje wodne czy grzewcze, elektryczne czy inne prace instalacyjne tylko co trzecia firma jest w stosunkowo dobrej kondycji. Reszta ma znacznie gorsze wyniki. Na przykład wśród wykonujących prace glazurnicze tylko 9 proc. może poszczycić się dobrym lub bardzo dobrym stanem finansów.

Druga połowa roku może jednak przynieść ożywienie. Coraz więcej deweloperów deklaruje, że zaczną budowy, żeby skończyć je, gdy ceny nieruchomości zaczną rosnąć. Istotne będzie jednak tempo inwestycji, a to będzie się wiązać z ogólną sytuacja gospodarczą w kraju.