Dziś kraje peryferyjne i republiki bałtyckie znowu pozostają daleko w tyle za resztą. Z kolei Niemcy, którzy przez lata uchodzili za krezusów, znaleźli się znacznie bliżej europejskiej średniej – i awansującej w tym rankingu Polski.

Jak dotąd nasz kraj broni się przed kryzysem. O ile jeszcze w 2007 r. dochód narodowy na mieszkańca przy uwzględnieniu realnej siły nabywczej złotego wynosił w naszym kraju 54,4 proc. przeciętnej UE, to w tym roku jest to już 59 proc. Zdecydowanie wyprzedziliśmy trzy republiki bałtyckie. Niewiele brakuje nam także do Węgier, gdzie dochód przeciętnego mieszkańca wynosi teraz 60,9 proc. średniej europejskiej.

Wkrótce dogonimy Portugalię

Depczemy też po piętach Portugalii, najbiedniejszemu krajowi starej Unii. W 2010 r. poziom rozwoju tego państwa wyniesie 74,9 proc. średniej europejskiej. – Jeśli dotychczasowe trendy się utrzymają, Polska pokona Portugalczyków za cztery, może pięć lat. Gdy Lizbona wstępowała do UE ćwierć wieku temu, jej poziom rozwoju już był wyraźnie wyższy niż połowa średniej europejskiej. Tymczasem Polaków w 2004 r. było stać jedynie na 50,6 proc. tego, co średnio mieszkańców UE – mówi DGP prof. Andre Sapir, prezes brukselskiego Bruegel Institute. Jego zdaniem decydujące znaczenie mają tu daleko idące reformy gospodarcze oraz strategiczne położenie: tuż obok gospodarczego centrum kontynentu, czyli Niemiec.

Dramat przeżywają za to republiki bałtyckie. Dzięki liberalnym rozwiązaniom miały one szybko dogonić Zachód. Dziś wiadomo już, że to mrzonki: poziom rozwoju Łotwy załamał się z 57,3 proc. przeciętnej UE w 2008 r. do ledwie 46,3 proc. w tym roku. To cofnięcie się o dekadę w nadganianiu cywilizacyjnych zaległości! Na dodatek Ryga będzie cofać się nadal – Eurostat przewiduje, że po 18-proc. spadku PKB Łotyszy czeka kolejny – o 4 proc. Podobnie ma się Litwa, a Estonia – niewiele lepiej.

Hiszpania znów za Włochami

Podobnie przejściowy był cud gospodarczy w Hiszpanii. Jeszcze w 2007 r. kraj ten osiągnął 105 proc. poziomu rozwoju UE – minimalnie mniej niż Francja i więcej niż Włochy. Ale krach na rynku nieruchomości spowodował, że w tym roku Hiszpanie znów znajdą się za Włochami ze wskaźnikiem rozwoju 97,4 proc. przeciętnej Unii.

Pokiereszowane przez kryzys zostały też Wielka Brytania i Niemcy. Londyn w 2004 r. osiągnął niezwykle wysoki poziom dochodu na mieszkańca – prawie 124 proc. średniej europejskiej. Po apogeum rozpoczął się jednak stopniowy spadek, aż po tegoroczne 112 proc. średniej europejskiej. Niegdyś daleko przed Francuzami, dziś Brytyjczycy znajdują się na porównywalnym poziomie. Z kolei Berlin dekadę temu cieszył się 118,5-proc. wskaźnikiem rozwoju. Dziś wynosi on 114 proc.