Średnio 16 proc. zysku mogą w skali całego 2010 roku przynieść inwestycje w fundusze akcji polskich. Na taką stopę zwrotu wskazują prognozy zarządzających ankietowanych przez DGP. To znacznie mniej niż w zaskakująco dobrym roku 2009. Trwające od połowy lutego wzrosty pozwoliły zarządzającym zarobić na warszawskiej giełdzie od 22 proc. do ponad 80 proc. Lepszym wyjściem może się okazać ulokowanie pieniędzy w fundusze zagraniczne inwestujące także na innych rynkach rozwijających się, m.in. w naszym regionie Europy.

>>> Polecamy: Polskie fundusze już nie takie polskie

Union Investment TFI w swoich prognozach na 2010 rok szacuje na przykład, że średnia stopa zwrotu z funduszy akcji polskich powinna wynieść 12–15 proc. W przypadku funduszy akcji zagranicznych z grupy Nowej Europy stopa zwrotu może osiągnąć 22–25 proc. Zarządzający i analitycy wskazują, że podobnie jak w 2009 roku, w naszym regionie duże zyski mogą dać inwestycje m.in. w Rosji i Turcji, choć nie będą już tak wysokie jak rok wcześniej. Indeksy rosyjskie wzrosły np. w 2009 roku o ponad 100 proc. O atrakcyjności tego rynku przesądzą m.in. ceny ropy naftowej.

– Maksymalny zasięg wzrostu cen to 90–100 dolarów – mówi Roland Paszkiewicz z CDM Pekao. Przy inwestycjach w fundusze zagraniczne należy jednak pamiętać o ryzyku walutowym. Umocnienie złotego może spowodować, że końcowy wynik inwestycji za ich pośrednictwem nie będzie znacznie różnił się od wyników funduszy akcji polskich. – Uważamy, że złoty jest niedowartościowany i może się umocnić w ciągu roku o około 10 proc. – mówi Sebastian Buczek z Quercus TFI.

Z prognoz zarządzających wynika, że krajowe fundusze dłużne i pieniężne, zaliczane do grupy najbezpieczniejszych, powinny zakończyć rok ze stopami zwrotu średnio na poziomie ok. 6 proc. i 4,5 proc. Zarządzający oceniają, że Rada Polityki Pieniężnej w odnowionym składzie nie będzie w tym czasie podnosić stóp procentowych, a potrzeby państwa sprawią, że Ministerstwo Finansów będzie emitowało papiery o atrakcyjnych rentownościach.

– W I połowie roku fundusze dłużne mogą wypracować większą część tegorocznego zysku – mówi Dariusz Rusak z Union Investment TFI.