W ostatnim roku w Hiszpanii najbardziej staniały te nieruchomości, które banki przejęły od deweloperów za długi.

– Teraz są one sprzedawane po cenach nawet o 60 proc. niższych niż przed kryzysem. Na wybrzeżu Costa Blanca można znaleźć apartamenty po 1–1,2 euro za mkw. – mówi Grzegorz Gurbała z firmy Greg-Consulting. Takie mieszkania przed kryzysem kosztowały nawet 2,5 tys. euro za metr.

– To na pewno jest bardzo dobry moment, by kupić nieruchomość w Hiszpanii, bo ceny wróciły tam do poziomu z 2002 roku – mówi Jacek Szyc z firmy Carisma. Eksperci uważają, że taniej już nie będzie, bo kryzys powoli się kończy. Dotyczy to nie tylko Hiszpanii, ale też Grecji, Francji, Włoch i Cypru, gdzie Polacy także chętnie kupują nieruchomości wakacyjne.

Żadnego kryzysu do tej pory nie było w Chorwacji. Nawet w ubiegłym roku nieruchomości zdrożały tam o prawie 10 proc. (do 1,6–2,2 tys. euro za mkw.). Z naszego punktu widzenia głównym atutem tego kraju jest stosunkowo nieduża odległość (można tam dojechać samochodem). Ważna jest też perspektywa wejścia tego kraju do Unii Europejskiej, co zawsze powoduje wzrost cen nieruchomości.

Dysponując mniejszą gotówką, można kupić dom lub apartament w Bułgarii. W porównaniu z okresem przed kryzysem ceny na tamtejszym wybrzeżu spadły o ok. 30 proc. i teraz nastąpiła stabilizacja.

– Niewielki apartament można w Bułgarii kupić za 20–30 tys. euro, bo w niektórych miejscach ceny spadają nawet do 800 euro za mkw. – mówi Grzegorz Gurbała. Także spadek notowań euro powoduje, że na kupno nieruchomości za granicą trzeba wydać w tej chwili mniej.

Najtaniej jest jednak w Egipcie, gdzie wystarczy równowartość ok. 100 tys. zł, by kupić spory apartament położony nad samym morzem. Jednak rodacy stosunkowo rzadko inwestują na tym rynku.

– Zapytań jest bardzo dużo, bo rzeczywiście jest tanio, ale do transakcji dochodzi rzadko. Trzeba mieć świadomość, że osoby odpoczywające w Egipcie na wycieczki muszą jeździć pod policyjną eskortą. Sądzę, że właśnie to odstrasza od kupowania tam nieruchomości – mówi Grzegorz Gurbała. Eksperci odradzają też inwestycje w Dubaju. Nawet oddanie do użytku największego budynku świata nie zatrzymało spadku cen nieruchomości na tym rynku.

Sytuacja poprawia się natomiast w Wielkiej Brytanii. Mieszkania i domy kupowane są przez pracujących tam rodaków. Największy na tym rynku serwis poświęcony nieruchomościom, Rightmove, podał, że w styczniu ceny domów wzrosły o 4,1 proc. w skali roku, a w ujęciu miesięcznym ten wzrost wyniósł 0,4 proc. A na jakie zyski można liczyć, kupując nieruchomości w celach inwestycyjnych? Raczej nikt nie spodziewa się, że w krajach takich jak Hiszpania, ceny szybko powrócą do poziomu sprzed kryzysu. Na pewno zajmie to kilka lat, a w tym czasie można kupioną nieruchomość wynajmować.

Stawki za wynajem w Bułgarii na Słonecznym Brzegu to średnio 350 euro za tydzień od maja do końca września. Przy obłożeniu na poziomie 70 proc. daje to ok. 5 tys. euro przychodu w sezonie – mówi Krzysztof Florek z portalu WakacyjnyWynajem.pl. Niektórzy jednak uważają, że te szacunki są zbyt optymistyczne, bo sezon w Bułgarii trwa krócej niż w Hiszpanii, gdzie turyści są przez 7-8 miesięcy w roku, więc można dłużej zarabiać na najmie. Dodatkowo stawki są tam wyższe i gości więcej.

– Tygodniowy wynajem 2-pokojowego apartamentu w miejscowości turystycznej, w rozsądnej odległości od plaży, to wydatek średnio 500–600 euro – mówi Krzysztof Florek. Trzeba też pamiętać, ze firma zajmująca się wynajmem naszego mieszkania i jego obsługą zabierze ok. 20–25 proc. kwoty, jaką uzyskamy za najem. Należy przyjąć, że roczny zwrot z najmu to realnie ok. 3–4 proc. wartości mieszkania.

Eksperci podkreślają, że w tej chwili rodacy kupujący nieruchomości za granicą płacą przede wszystkim gotówką. Można jednak wziąć w polskim banku pożyczkę hipoteczną zabezpieczoną nieruchomością w Polsce albo pożyczyć pieniądze w kraju, w którym kupujemy apartament.

– W Hiszpanii, kupując nieruchomość sprzedawaną przez bank, można uzyskać kredyt na 90 proc. tej nieruchomości z oprocentowaniem w wysokości 2,5 proc. – mówi Jacek Szyc. Tylko w Chorwacji obcokrajowiec nie dostanie w banku kredytu hipotecznego.