U podstaw atrakcyjności najnowszego dzieła Jamesa Camerona leży niewątpliwie technologia 3D, w której cały film został zrealizowany. Dzięki zastosowaniu najnowszej techniki widz ma wrażenie, iż znajduje się w środku oglądanej na ekranie sceny. Jak powiedział sam reżyser w wywiadzie dla Bloomberga, zdecydował się on na technologię 3D, gdyż chciał pokazać szerszej publiczności możliwości i efekty jakie daje oglądanie filmów w takiej technice. Zamierzał stworzyć film, obok którego nie da się przejść obojętnie. Jak widać, efekt został osiągnięty.

Jak dotąd dzieło Jamesa Camerona zarobiło prawie 1,7 miliarda dolarów. Do znalezienia się na pierwszym miejscu na liście najbardziej opłacalnych filmów w historii kina, brakuje mu niespełna 140 milionów dolarów. Liderem jest obecnie inny hit kinowy Camerona z ostatnich lat - "Titanic". Jednak biorąc pod uwagę, że pierwszy miliard "Titanic" zarobił w przeciągu kilku miesięcy, "Avatar" ma  przed sobą obiecującą perspektywę. Uzyskał on bowiem ponad miliardowe przychody w zaledwie 17 dni po światowej premierze.

Ceremonia rozdania Złotych Globów dla fanów "Avatara" była wyjątkowo udana. Film otrzymał aż dwie statuetki: dla najlepszego reżysera oraz dla najlepszego filmu. Nagrody przyznawane przez Hoolywodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej zdają się iść w parze z olbrzymim zainteresowaniem, jakie wywołał on wśród miłośników kina z całego świata. Pomimo, iż od światowej premiery minął już miesiąc film nadal cieszy się niegasnącą popularnością, zarówno wśród najmłodszych widzów, jak i starszej publiczności.

Czy faktycznie "Avatar" wpłynie na gusta miłośników kin, dowiemy się w ciągu najbliższych miesięcy. Według niektórych, prędzej czy później technika 3D zrewolucjonizuje dotychczasową dwuwymiarową technologię. Jak na razie  większość produkcji kinowych powstaje jednak w technologii 2D, choć kolejna część przygód kultowego już Shreka, wchodząca do polskich kin na przełomie stycznia i lutego, podobnie jak "Avatar" jest zrealizowana całkowicie w technice 3D.