Paradoksalnie w wyniku światowego kryzysu gospodarczego gospodarki państw Europy Środkowej stały się najbardziej liberalne w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku wydatki państwa wyniosły w Polsce 44 proc. PKB, a w Rumunii i Bułgarii jeszcze mniej – 39 proc. Tymczasem we Francji udział ten wzrósł do 55 proc., a w tradycyjnie wolnorynkowej Wielkiej Brytanii – do 51 proc. Wydatki wszystkich państw UE zbliżają się stopniowo do poziomu 10 bilionów euro rocznie.

Historia zatoczyła koło

Jeszcze 20 lat temu w gospodarkach krajów byłego bloku wschodniego dominowało państwo, podczas gdy stara Unia – z pominięciem Skandynawii – nie dopuszczała, by większość dochodu narodowego była wytwarzana w sektorze publicznym.

Teraz układ ten diametralnie się zmienił. Pomijając Luksemburg i Maltę, we wszystkich państwach zachodniej Europy wydatki państwa w stosunku do PKB są dziś wyższe niż w Polsce. Absolutnym rekordzistą jest Szwecja, gdzie wskaźnik ten osiągnął w zeszłym roku 56 proc., a w tym roku przekroczy 57 proc. Konserwatywny rząd Fredrika Reinfeldta dość skutecznie próbował ograniczać w ostatnich latach rolę państwa w gospodarce. Teraz jednak z powodu kosztów walki z kryzysem jego starania zostały niemal zupełnie zniweczone. Bardzo szybko – choć z niskiego poziomu – rośnie także rola państwa w hiszpańskiej gospodarce. O ile jeszcze w 2006 r. wydatki publiczne stanowiły tu 38 proc. PKB, to obecnie jest to przeszło 45 proc.

Mark Allen, przedstawiciel MFW w Polsce, ostrzega w rozmowie z DGP, że tak duży udział państwa w gospodarce, idący w parze w wysokim deficytem budżetowym i zadłużeniem, w dłuższej perspektywie będzie utrudniał szybki wzrost gospodarczy. – Te dodatkowe wydatki państwa trzeba będzie sfinansować albo przez wyższe podatki, albo kosztowne pożyczki. W obu przypadkach to wysysa kapitał, który mógłby pójść na rozwój gospodarczy – mówi Allen. Co prawda, trend ten jest wynikiem ogromnych kosztów przełamania kryzysu, a nie zmiany preferencji politycznych przez zachodnie rządy. – Wielka Brytania miała ogromny sektor finansowy, który musiała ratować. Stąd ogromne wydatki państwa – tłumaczy.

Dług będzie rósł

Jak wskazują prognozy Komisji Europejskiej wysoki udział wydatków państwa w gospodarce państw starej Unii wcale nie będzie zjawiskiem przejściowym. Przeciwnie, w tym i przyszłym roku wskaźnik ten będzie rósł. A w 2014 – 2015 r. średni dług publicznych państw UE przekroczy 100 proc. PKB – obawia się Komisja Europejska. Jednym z powodów jest niechęć wielu rządów do podjęcia radykalnych kroków koniecznych do uzdrowienia finansów publicznych – jak podniesienie podatków czy ograniczenie wydatków socjalnych.

Wydatki utrzymane w ryzach

Nowe kraje Unii nie wpadły przeważnie w tą pułapkę. Poza Węgrami wszędzie udział państwa w gospodarce jest niższy niż połowa dochodu narodowego. Słowacja, w którą także mocno uderzył kryzys, zdołała utrzymać wydatki poniżej 38 proc. PKB – a to mniej niż np. w USA. Najbardziej wymownym przykładem jest jednak Łotwa, która mimo katastrofalnego załamania PKB zdołała utrzymać wydatki w ryzach. Stanowią one w tym kraju nieco ponad 43 proc. dochodu narodowego, zdecydowanie mniej niż gdziekolwiek na Zachodzie. „To kwestia zmiany pokoleniowej w regionie” – twierdzi Wall Street Journal. Ludzie wchodzący dziś na rynek pracy, w przeciwieństwie do swoich rodziców, nie mają zbytnich oczekiwań wobec państwa. Dzięki temu w Polsce zredukowano do minimum rządowy plan wsparcia dla przedsiębiorstw w okresie kryzysu. Z udostępnionych gwarancji kredytowych skorzystało zaledwie 70 spółek.