Swój plan Grupa Lotos chce zrealizować w latach 2011–2012. W przyszłym roku, w wyniku rozbudowy mocy produkcyjnych (tzw. program 10+), będzie wytwarzać niemal dwa razy więcej paliwa lotniczego niż obecnie. Produkcja wzrośnie z 500 tys. do ponad 1 mln ton rocznie. A to oznacza, że gdańska spółka będzie mogła zalać nim polski rynek.

Konkurencyjne ceny

Nie będzie to jednak łatwe. Lotos na rynek paliwa lotniczego wszedł dopiero w zeszłym roku i – choć od razu, przełamując wieloletni monopol Petrolotu – spółki Orlenu i LOT-u, zdobył 25 proc. rynku – na razie obecny jest bezpośrednio tylko na dwóch lotniskach. Petrolot nie odda łatwo rynku wartego około 420 mln dol. Zapowiada się ostra walka. Skorzystać na niej mogą przewoźnicy i pasażerowie. – W efekcie zwiększonej konkurencji wśród dostawców paliwa lotniczego jego ceny w Polsce spadną. Dziś jet w Polsce jest droższy niż na lotniskach w Berlinie, Pradze, Frankfurcie, Skandynawii, co zniechęca przewoźników do tankowania w naszym kraju – mówi Dariusz Falkiewicz, prezes Lotos Tank.

Kiedy paliwo lotnicze potanieje, w Polsce mogą pojawić się nowi przewoźnicy. – Linie Emirates m.in. w dużym stopniu z powodu wyższych cen paliw w Warszawie wybrały Pragę. Gdy jet będzie tańszy, istnieje szansa na uruchomianie nowych połączeń nie tylko przez Emirates, ale również przez Norwegian – twierdzi Marek Sławatyniec, dyrektor generalny Aviareps, przedstawiciela kilkunastu linii lotniczych w Polsce.

Według niego, po obniżeniu kosztów mogą spaść ceny biletów. Grupa Lotos w 2009 roku wybudowała bazę paliw na lotnisku w Gdańsku i rozpoczęła tankowanie samolotów takich linii, jak Norwegian, SAS, Germanwings, odbierając tym samym Orlenowi niemal 40 proc. sprzedaży w tym porcie. Wkrótce prawdopodobnie klientem Lotosu zostanie też Lufthansa. Gdańska spółka, wraz ze Statoil Aviation, partnerem biznesowym, negocjują też z linią Wizz Air.

Cel: Warszawa i Kraków

– Nie są to łatwe rozmowy, bo decyzja przewoźnika o zrezygnowaniu z jednego dostawcy i przejściu do drugiego nie jest podyktowana wyłącznie ceną. Duże znaczenie odgrywa to, na których lotniskach on funkcjonuje – tłumaczy Dariusz Falkiewicz, prezes Lotos Tank. Poza Gdańskiem Lotos działa – na zasadzie wyłączności – tylko we Wrocławiu. – Naszym celem jest teraz wejście na lotniska w Warszawie, Katowicach, Krakowie. Do 2012 roku chcemy zdobyć w sumie 35–40 proc. polskiego rynku – dodaje prezes Lotos Tank.

Grupa Lotos rozmawia również o dostawach paliw do znajdującego się na razie na etapie projektów portu Modlin. Dziś Lotos na polskim rynku sprzedaje niewiele ponad 100 tys. ton paliwa jet. Większość eksportuje. Tymczasem wielkość krajowego rynku szacowana jest na 600 tys. ton rocznie.

40 proc. takie udziały w rynku paliwa lotniczego chce mieć Grupa Lotos