Nie muszą nawet pojawiać się na lekcjach, bo nikt nie sprawdza ich obecności. Najsłabsi są skreślani z listy dopiero pod koniec semestru, a i wtedy ponowne zapisanie się nie stanowi większego problemu. Szkoły policealne co roku kształcą tysiące fikcyjnych uczniów. Na ich edukację państwo przeznacza prawie miliard złotych. – Jaki kierunek nauki pana interesuje? – pyta pracownica sekretariatu Regionalnego Ośrodka Edukacji w Poznaniu.

– Potrzebne mi jest tylko zaświadczenie do ZUS, jak najszybciej – mówię wprost. – Mamy właśnie zapisy na semestr zimowy. Kilka kierunków w promocji, nie trzeba płacić wpisowego. Natychmiast po złożeniu dokumentów dostanie pan zaświadczenie do ZUS, KRUS, WKU – zachwala kobieta. Zadzwoniliśmy do kilku szkół policealnych. Wszędzie zadawaliśmy podobne pytania. I wszędzie otrzymywaliśmy takie same odpowiedzi. – Promocje, darmowe kierunki, zwolnienia z czesnego, zaświadczenia od ręki – zapewniali nas pracownicy tych placówek.

Zniżki dla uczniów

Uczniowie to dla szkół policealnych prawdziwa żyła złota. Na każdego dostają z budżetu państwa dotację. W 2008 r. MEN wydał na ten tryb kształcenia aż 854,8 mln zł. Ale i dla młodych ludzi status ucznia placówki policealnej jest niezwykle korzystny. I to zarówno dla samego ucznia, jak i zatrudniającego go pracodawcy. Młody człowiek może też ubiegać się o zasiłek socjalny.

„Podpowiemy, jakie przysługują ci zaświadczenia, gdzie można je wykorzystać i jakie dostać zasiłki. Mamy w tym duże doświadczenie. Konkurencja się od nas uczy. Oczywiste jest, że legitymacje uprawniające do zniżek otrzymasz za friko” – reklamuje się Business School z Warszawy.

Czytaj więcej: Państwo płaci miliard za fikcyjnych uczniów