Zwycięzca rankingu kont internetowych jest Deutsche Bank, którego konto dbNet zdobyło najwięcej punktów w zestawieniu przygotowanym wspólnie z Open Finance. – Fakt, że z naszego konta można korzystać bezpłatnie, powoduje, że coraz więcej klientów przekonuje się do bankowości internetowej – mówi Leszek Niemycki, prezes Deutsche Bank PBC.

Rachunek jest rzeczywiście za darmo, jeśli klient dokona w miesiącu chociaż jednej transakcji kartą. Konto dbNet zostało wprowadzone do oferty w lipcu 2009 r., czyli w czasie, gdy o końcu kryzysu w branży nikt jeszcze nie mówił. Mimo to zaproponowano klientom bardzo dobre warunki. Przelewy są darmowe, można też bez żadnych opłat korzystać ze wszystkich bankomatów w Polsce i na świecie.

Drugie miejsce w rankingu przypadło Eurobankowi z kontem online, którego główną zaletą jest oprocentowanie. – Podczas gdy większość banków za zgromadzone na koncie pieniądze nie płaci nic, w Eurobanku oprocentowanie wynosi 4,04 proc. w skali roku – mówi Mateusz Ostrowski z Open Finance.

Sam rachunek internetowy także jest za darmo, jeśli co miesiąc wpływa na niego 800 zł. Prawie złotówkę płaci się natomiast za kartę. Eurobank ma niewielką sieć bankomatów (179), w których wypłata jest bezpłatna. Wypłata w urządzeniach innych banków i sieci kosztuje złotówkę.

Na trzecim miejscu, ex aequo, znalazły się konta internetowe prowadzone przez mBank i MultiBank, czyli siostrzane instytucje z grupy BRE. Ich rachunki są także darmowe. W mBanku darmowa jest też karta, za którą w MultiBanku płaci się 2 lub 3 zł, albo nic, jeśli wykona się transakcje kartą za co najmniej 500 zł. Oba banki nie pobierają opłat za przelewy internetowe, za to wypłata z obcego bankomatu kosztuje aż 5 zł. Na szczęście obie instytucje mają ponad 4 tys. bezprowizyjnych maszyn.

Tworząc ranking, założyliśmy, że na rachunek co miesiąc wpływa ok. 2,5 tys. zł, a klient płaci kartą w sklepach rachunki opiewające na co najmniej 1 tys. zł. Dzięki temu można uzyskać niższe opłaty. – Wzięliśmy pod uwagę przede wszystkim koszty korzystania z konta. Stanowiły 70 proc. oceny. Reszta to np: możliwość zakupu jednostek funduszy, ubezpieczeń, uzyskania karty z funkcją zbliżeniową i płacenia kartą w internecie – mówi Mateusz Ostrowski.

Na końcu zestawienia nie brakuje banków, które pobierają opłaty nawet za przelewy internetowe. W PKO BP, Kredyt Banku czy Invest Banku kosztuje to nawet złotówkę. Generalnie jednak bankowcy nie ukrywają, że na kontach internetowych nie zarabiają. Nie ponoszą jednak także dodatkowych kosztów, gdyż klienci sami się obsługują. Nawet w czasie największego kryzysu tylko nieliczne banki podniosły opłaty związane z takimi kontami. Teraz także nie należy się spodziewać podwyżek. – W mojej ocenie rok 2010 będzie rokiem kont i bankowości internetowej. Oznacza to większy nacisk ze strony instytucji finansowych na tworzenie ofert dla aktywnych klientów, realizujących większość podstawowych transakcji w internecie. Instytucje średnie i mniejsze będą na pewno stawiały na pozyskanie klientów poprzez atrakcyjne usługi podstawowe, w tym ciekawą ofertę rachunków – mówi Leszek Niemycki.

Jednak banki oferujące usługi za pośrednictwem internetu wcale nie postępują nieracjonalnie. – Bardzo tanie albo bezpłatne konta internetowe to sposób na pozyskanie klienta. Kiedyś ten klient na pewno będzie potrzebował kredytu, będzie chciał zainwestować jakieś pieniądze, będzie potrzebował dodatkowej karty i wówczas pierwszym bankiem, o którym pomyśli, będzie bank, w którym ma konto. Właśnie na to liczą banki – mówi Mateusz Ostrowski.