Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), które wraz z TFI Silesia kontroluje ponad 93 proc. akcji Polskich Linii Lotniczych LOT, nie jest zadowolone z tempa prowadzonej w spółce restrukturyzacji. – Restrukturyzacja LOT przez ostatni rok może jest bardziej intensywna niż wcześniej, ale wcale mnie to nie zadowala. Przed spółką jest jeszcze dużo pracy – mówi Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu.

Słabe efekty

Ma na myśli m.in. kwestię zwolnień. Właściciel nie jest przekonany, czy 400 osób, które mają do marca odejść ze spółki, rozwiązuje problem przerostu zatrudnienia w LOT, gdzie pracuje 3,5 tys. osób. – Zarząd LOT uznał, że zwolnienie 400 osób jest wystarczające, ale jeżeli okaże się, że trzeba będzie jeszcze zwalniać, to nie można z góry tego wykluczać. Na końcu drogi musimy widzieć LOT, który będzie konkurencyjną firmą – mówi Zdzisław Gawlik.

LOT mimo zmian nadal przynosi straty. W 2008 roku spółka odnotowała rekordową stratę na poziomie przekraczającym 730 mln zł. I choć – jak zapewnia Zdzisław Gawlik – w 2009 roku strata była niższa, to spółka ma kłopoty z płynnością finansową i nie reguluje wszystkich rachunków, m.in. w portach lotniczych. Resort jest przekonany, że wszystkie długi zostaną spłacone, gdy tempa nabierze restrukturyzacja majątkowa spółki – LOT sprzedaje aktywa niezwiązane bezpośrednio z działalnością lotniczą.

Zdzisław Gawlik zaprzecza jednak, że resort skarbu poszukuje inwestora dla spółek zależnych LOT w gronie państwowych firm. Udziały mają kupić ci, którzy zaoferują najlepszą cenę, a równocześnie umożliwią prowadzenie działalności w przyszłości. – Plany restrukturyzacyjne oparte są na pewnych projekcjach, również w zakresie pozyskania środków ze sprzedaży części majątkowych, ale o kwotach teraz nie można mówić – zaznacza Zdzisław Gawlik.

Jednym z powodów jest skomplikowana sprawa wyceny tych aktywów. LOT posiada m.in. udziały w spółce Casinos Poland. MSP uważało, że po wprowadzeniu ustawy hazardowej wartość tych udziałów wzrośnie. Tymczasem pojawiło się niebezpieczeństwo, że może być na odwrót.

Druga strona medalu

LOT nie zgadza się z opinią ministerstwa o powolnym procesie restrukturyzacji. – To maksimum tego, co możemy obecnie zrobić – mówi Andrzej Kozłowski, rzecznik PLL LOT. – Przybyło nam pasażerów. Udało się ustabilizować sytuację wokół spółek z grupy kapitałowej. W ostatnich miesiącach poprawiła się płynność finansowa – powiedział kilka dni temu na konferencji prasowej Sebastian Mikosz, prezes spółki. Dodał, że LOT-owi udało się zawrzeć wiele porozumień z wierzycielami i zredukować zadłużenie.

Według pracowników spółki problemem nie jest zaś nadmierne zatrudnienie, lecz ograniczenie restrukturyzacji tylko do zwolnień. – W trakcie zwolnień grupowych wzrastają wynagrodzenia kadry kierowniczej. Nie rozumiem tego. Skoro mamy oszczędzać, to oszczędzajmy wszyscy – mówi Stefan Malczewski, szef Solidarności w PLL LOT.

Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk, potwierdza, że oprócz zwolnień grupowych tak naprawdę po stronie sukcesów obecnego zarządu spółki mamy tylko przełom w sprawie dreamlinerów.

W ubiegłym tygodniu LOT podpisał porozumienie z Boeingiem gwarantujące odbiór pięciu samolotów boeing 787 najpóźniej w 2012 roku. Dodatkowo można również postawić plus przy próbie dynamicznego wejścia na rynek czarterowy z marką LOT Charters, choć wojna cenowa o touroperatorów rozpętana przez LOT jest uważana przez konkurentów za bardzo ryzykowną i mało opłacalną dla samej spółki.

Źródła kłopotów

Według Zbigniewa Sałka brak efektów w innych obszarach działalności firmy to wina Sebastiana Mikosza. – Chce zarządzać jednoosobowo, a tak się nie da, zwłaszcza w przypadku linii lotniczej – mówi Zbigniew Sałek.

Eksperci podkreślają, że cieniem kładzie się także zwiększenie w ostatnim czasie aktywności niemieckiej Lufthansy, która bez zaangażowania kapitałowego w LOT chce przejąć polski rynek. – Mamy tego świadomość i dlatego m.in. restrukturyzujemy siatkę połączeń. LOT trzeba dopasować do siatki połączeń, a nie odwrotnie. Jednak myślenie o tym, żeby LOT mógł skutecznie walczyć na rynku, leży nie tylko po stronie LOT – mówi Zdzisław Gawlik, który jest zwolennikiem wprowadzenia częściowej ochrony rynku czarterowego dla firm zarejestrowanych w naszym kraju. – Skoro inne kraje to robią, to dlaczego nie my – uważa wiceminister Gawlik.

Resort skarbu państwa chce najpóźniej w 2011 roku podnieść kapitał akcyjny spółki i wprowadzić do spółki inwestora. Na wstępne zapytanie o zainteresowanie firmą odpowiedziało trzech z 22 zapytanych potencjalnych inwestorów. Z naszych informacji wynika, że jest wśród nich Air France – KLM, choć przedstawiciele tego sojuszu nie potwierdzają informacji.