Grupa arabskich biznesmenów, którym przewodził minister gospodarki Zjednoczonych Emiratów Arabskich, spotkała się wczoraj wieczorem z ministrem skarbu. Jak się dowiedzieliśmy, dostali oni propozycję kupna Grupy Lotos (LOTOS). Nie wiadomo, jaki pakiet akcji im zaoferowano. Cały 53-proc. pakiet należący do Skarbu Państwa jest wyceniany na niemal 2 mld zł.

Inwestorzy chcą więcej Lotosu

Choć resort dopuszcza całkowite zbycie swoich udziałów w GL, nieoficjalnie mówi się, że państwo będzie chciało zachować jakąś kontrolę nad spółką. Tym bardziej że jest ona wpisana na listę strategicznych firm istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego. Realne jest, że resort skarbu mógłby sprzedać 10–15 proc. swoich akcji. Jednak taka oferta może zniechęcić poważnych inwestorów.

– Ci będą chcieli mieć pakiet większościowy – przekonuje Konrad Anuszkiewicz z Ipopema Securities. Według niego Grupa Lotos jest ciekawym aktywem w naszym regionie. Potwierdza to zainteresowanie spółką ze strony International Petroleum Investment Company (IPIC).

IPIC to państwowy koncern z siedzibą w Abu Dhabi inwestujący głównie w branże naftową i chemiczną. Zaangażowany jest kapitałowo m.in. w rafinerie w Hiszpanii i Austrii. Ma 20 proc. austriackiego koncernu OMV zaliczanego do grona największych w regionie Europy Środkowej, a także 47 proc. hiszpańskiego koncernu Cepsa, którego współwłaścicielem jest Total.

Problem z dostępem do złóż

Problem w tym, że IPIC nie spełnia kryterium, jakie MSP stawia potencjalnym inwestorom. Zarówno Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu, jak i resort skarbu, wielokrotnie podkreślali, że szczególnie oczekiwany jest inwestor z dostępem do złóż ropy w naszym regionie. – Spółka potrzebuje segmentu poszukiwań i wydobycia – podkreśla Mikołaj Budzanowski, wiceminister skarbu. IPIC go nie ma.

Analitycy twierdzą jednak, że kryterium dostępu do złóż może ostatecznie zostać pominięte przy wyborze inwestora. – Dajemy sobie sześć miesięcy na analizę ofert i przygotowanie dokumentów rządowych. Nie będziemy sprzedawać na siłę – wyjaśnia nam osoba związana z procesem prywatyzacyjnym.

W ubiegłym tygodniu resort sprzedał na giełdzie 14 mln papierów GL (10,8 proc. kapitału). Zainteresowanie akcjami było bardzo duże – w zakup Lotosu zaangażowały się TFI i OFE. Wycena sięgnęła 29 zł za akcję. Walory kupowały też instytucje ze Szwecji, Wlk. Brytanii czy Szwajcarii. Skarb państwa zarobił 406 mln zł.

Delegacji rządowej z ZEA towarzyszyli też przedstawiciele funduszy inwestycyjnych. Jak udało się nam dowiedzieć, ministerstwo skarbu wiąże spore nadzieje z zaprezentowaną im ofertą prywatyzacyjną firm z sektora elektroenergetycznego. Chodzi o sprzedaż PGE, Enei, Energi i Taurona. Szacuje się, że gdyby udało się sprzedać udziały w tych spółkach, do skarbu trafiłoby około 15 mld zł.

Energetyka na sprzedaż

MSP może sprzedać część akcji PGE w kilku transzach. W tym roku prawdopodobnie zaoferuje 10 proc., choć Aleksander Grad, minister skarbu, powiedział niedawno, że przy sprzyjających warunkach rynkowych będzie to do 20 proc. W lutym ruszy proces sprzedaży Enei, a w II kwartale resort ogłosi natomiast przetarg na większościowy pakiet gdańskiego koncernu Energa. W połowie roku MSP planuje ofertę publiczną Taurona.