– Branża odczuła jako pierwsza spowolnienie gospodarcze i wstrzymanie inwestycji, szczególnie przez małe i średnie firmy. Jednak już w IV kwartale ubiegłego roku zauważyliśmy większy popyt na nasze usługi i stąd dobre prognozy na 2010 rok – mówi Andrzej Krzemiński, przewodniczący Związku i jednocześnie prezes Europejskiego Funduszu Leasingowego. Dodaje jednak, że powrót do rekordowych wartości z lat 2007–2008, kiedy obroty rynku sięgały niemal 33 mld zł, będzie możliwy dopiero w 2011 czy 2012 roku.

– Na 2010 rok przewidujemy stopniowy wzrost rynku, w I kwartale jeszcze stosunkowo słaby, bo około 4-proc., ale już w IV kwartale spodziewamy się wzrostu o ponad 10 proc. – mówi Andrzej Krzemiński. Łącznie w całym roku wartość wyleasingowanych przedmiotów ma wynieść niemal 25 mld zł. Przy czym te symulacje są przygotowane przy założeniu, że poziom inwestycji w całej gospodarce wzrośnie o 4 proc. Eksperci ZPL spodziewają się też, że wzrosną stopy procentowe. Stopa referencyjna NBP ma sięgnąć 3,75 proc. wobec 3,5 proc. na koniec 2009 roku. Ale podwyżki stóp nie będą oznaczały automatycznego wzrostu rat leasingowych.

– Już od IV kwartału 2009 r. widzimy zaczynającą się walkę cenową między firmami leasingowymi – mówi Andrzej Krzemiński. Istotne będzie też zachowanie banków, które mają duże nadwyżki środków i mogą zaktywizować swoją politykę kredytową. To dobra informacja dla klientów, którzy – jak oczekuje ZPL – zaczną chętniej korzystać z leasingu. O niemal 6 proc. ma wzrosnąć wartość wyleasingowanych pojazdów, w tym o 9,7 proc. samych ciężarówek. Ale w odniesieniu do tych ostatnich spora dynamika nie dziwi, bo za cały 2009 rok ten właśnie segment dotknął najgłębszy regres (spadek o 54,2 proc.). To efekt załamania sektora przewozów międzynarodowych.

Segment aut osobowo-dostawczych ma wzrosnąć o około 4,8 proc. Firmy leasingowe już po koniec ubiegłego roku widziały znacznie większy popyt na auta dostawcze o ładowności do 3,5 tony. Na koniec 2009 roku wartość wyleasingowanych tego typu aut wzrosła o 7,9 proc.

Przy czym pierwsze trzy kwartały nie zapowiadały takiego wyniku, bo ten segment skurczył się o 13 proc. (do poziomu 1,49 mld zł). Ale w czwartym kwartale wzrósł już o ponad 64 proc., bo przedsiębiorcy wzięli w leasing samochody za ponad 1 mld zł. We wzroście popytu pomógł rząd, choć w charakterystyczny dla Polski sposób: po prostu jego przedstawiciele zapowiedzieli wprowadzenie niekorzystnych zmian w zakresie odliczania podatku VAT od aut.

Relatywnie mniejsze spadki osiągnęły w 2009 roku sektory maszyn oraz IT, a prognozy na kolejny rok są dobre – oba segmenty będą rosły najbardziej dynamicznie ze wszystkich. To efekt m.in. wzrostu średniej wartości transakcji. Widać też większe zainteresowanie maszynami dla rolników oraz sprzętem medycznym. Kryzys dotknął też segment leasingu nieruchomości, który skurczył się o niemal 37 proc., do niecałych 2,1 mld zł (z 3,3 mld zł w 2008 roku). – Niewiele brakowało, a obraz byłby inny, bo w ostatniej chwili jeden z klientów wycofał się z kontraktu wartego 300 mln euro – mówi Mariusz Kurzac, prezes ING Lease.

Dodaje, że skurczenie się rynku to pochodna dwóch czynników. Z jednej strony część dużych klientów wycofywała się z kontraktów. Z drugiej, same firmy leasingowe ze względu na ryzyko kredytowe chętniej zawierały mniejsze transakcje. Efekty widać w statystykach. Liczba umów leasingu nieruchomości spadła do 225 w 2009 roku wobec 275 rok wcześniej. O 15 proc. spadła też średnia wartość transakcji do poziomu 7,9 mln zł, wobec 9,2 mln zł rok wcześniej.