Roubini oświadczył, że jeszcze nigdy nie był tak pesymistycznie nastawiony do przyszłości europejskiej unii walutowej, a największe zagrożenie dla spójności strefy euro stanowi, jego zdaniem, Hiszpania.

"W niedalekiej przyszłości, ale nie w tym roku, czy za dwa lata, może dojść do rozpadu unii walutowej. To ryzyko ciągle rośnie” – powiedział on w wywiadzie dla radia Bloomberg podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

CZYTAJ TAKŻE: Unii zagraża brak koordynacji

Z tymi ostrzeżeniami kontrastują wypowiedzi prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Jean-Claude Tricheta, który określił podobne prognozy mianem “absurdu”. Ale spekulacje na ten temat na rynkach finansowych nasiliły się, w miarę jak Grecja zmaga się problemem redukcji największego deficytu w historii regionu, a szereg państw, poczynając od Hiszpanii po Irlandię, boryka się z rosnącym ciężarem zadłużenia

„Strefa euro może zacząć poważnie dryfować zatrzymując się na rozstajach, z silnym centrum i słabymi peryferiami a część krajów może opuścić unię walutową. To pierwszy poważny sprawdzian” dla ugrupowania ze wspólną walutą – dowodził Roubini.

Jego zdaniem gospodarki, w tym hiszpańska i grecka, są zagrożone wskutek fiskalnej nierównowagi. Członkowstwo w strefie euro oznacza bowiem, że nie mogą one zdewaluować waluty, aby znaleźć wyjście z recesji.

CZYTAJ  TAKŻE: Hiszpania chce ratować gospodarkę, więc szykuje prawo

Mimo tego, że cała uwaga koncentruje się na Grecji, według Roubinego to Hiszpania stanowi większe zagrożenie dla strefy euro ponieważ jest czwartą pod względem wielkości gospodarką regionu, posiada najwyższe bezrobocie i słaby system bankowy. Stopa bezrobocia w Hiszpanii wynosi ponad 19 proc. i jest przeszło dwukrotnie wyższa do przeciętnej w Unii Europejskiej.

“Jeśli Grecja się pogrąży, to będzie problem dla strefy euro; ale jeśli padnie na Hiszpanię, to będzie katastrofa” – konkluduje Roubini.