To nie tylko prestiż, możliwość organizacji szczytów, kongresów czy sympozjów, ale przede wszystkim wpływ na podział unijnych pieniędzy. Miastu, które jest siedzibą biura PE, łatwiej jest pozyskiwać fundusze unijne. Pojawią się bezpośrednie połączenia lotnicze z Brukselą i innymi ważnymi miastami unijnymi. A to z kolei oznacza i większą liczbę turystów, i więcej imprez, które przyciągną do miasta kapitał.

O wyborze Wrocławia z grona sześciu polskich miast po burzliwych obradach zadecydowali wczoraj polscy eurodeputowani. Do rywalizacji o wyróżnienie stanęło początkowo aż jedenaście miast. Ale specjalna komisja PE wskazała ostatecznie trzy kandydatury: Krakowa, Wrocławia oraz Gdańska. Wtedy swoje trzy grosze dorzucił przewodniczący PE Jerzy Buzek. Dokooptował do tej listy Poznań, Łódź i Katowice. Zebrał za to cięgi od eurodeputowanych z jego własnej partii – Platformy Obywatelskiej. – Usłyszał, że autorytarną decyzją łamie reguły transparentności. A potem zarzucili mu oni, że na liście nie znalazło się żadne miasto ze ściany wschodniej – opowiada nam uczestnik wczorajszego spotkania polskich deputowanych, nieformalnie nazywanego Kołem Polskim.

Wczoraj w pierwszej turze głosowania odpadły Łódź i Poznań. W drugiej – Katowice i Gdańsk. Do trzeciej przeszły Wrocław i Kraków. I wtedy zaczęły się emocje. Joanna Senyszyn z SLD domagała się zmian w składzie komisji konkursowej, bo jako ostatnia dostała kartę do głosowania. Z kolei Tadeusz Cymański z PiS instruował, jak oddać głos. – Jego uwaga wniosła istotny wkład w rozwój europejskiego parlamentaryzmu – ironizuje jeden z europosłów. Mimo uwag Cymańskiego i tak jeden głos okazał się nieważny. Ale nie miał znaczenia: Wrocław wygrał z Krakowem 24 do 18.

Na wczorajszym głosowaniu nie było Zbigniewa Ziobry z Krakowa. Ale nawet gdyby był, nie dałby rady lobbingowi na rzecz Wrocławia w wykonaniu europosłanki Lewicy Lidii Geringer de Oedenberg oraz prezydenta Rafała Dutkiewicza. – Po takiej akcji promocyjnej nie sądzę, by w Parlamencie Europejskim był choć jeden deputowany, który nie potrafiłby wymienić atutów Wrocławia – komplementował swoją, jakby nie było, polityczną rywalkę Ryszard Czarnecki z PiS. Związanego z Katowicami Marka Migalskiego z Prawa i Sprawiedliwości przekonał Dutkiewicz. – Z moich informacji wynika, że do poparcia kandydatury Wrocławia osobiście przekonywał każdego z polskich europosłów – powiedział nam Migalski. Żałuje, że podobnej akcji nie przeprowadziły władze Katowic i województwa śląskiego.

Teraz kandydaturę Wrocławia musi przegłosować prezydium Parlamentu Europejskiego. Nigdy nie zdarzyło się wskazać innego miasta niż wyłonione w konsultacjach. Geringer de Oedenberg jest przekonana, że i tym razem tak się stanie. – Mam jeszcze kilka asów w rękawie – mówi tajemniczo.

5 miast brało udział w konkursie na siedzibę biura informacyjnego PE