Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, skupiająca najważniejsze firmy z tej branży, opublikowała dramatyczny apel do rządu i Sejmu dotyczący nałożonego na ten sektor ustawowego obowiązku sprzedaży biopaliw i zawierający postulat szybkiej zmiany przepisów.

O co dokładnie chodzi? Polska ustawa biopaliwowa określa, jaką część wszystkich sprzedawanych w naszym kraju paliw muszą stanowić biodiesel (w formie estrów z olejów roślinnych) i bioetanol. Dystrybutorzy wypełniają ten obowiązek, dodając te biokomponenty do tradycyjnych paliw albo sprzedając je jako samoistne paliwo, np. w postaci biodiesla B100. Sęk w tym, że udział biopaliw, ujęty procentowo, według tychże zapisów ustawowych ma z roku na rok szybko rosnąć. W 2009 rroku. powinien był stanowić 4,6 proc. ogólnej sprzedaży paliw, w 2010 roku – 5,75 proc., w 2011 roku 6,2 proc., a w 2013 roku aż 7,1 proc. Należy dodać, że te procenty są liczone według wartości opałowej, co w praktyce oznacza, iż objętościowo domieszka musi być większa, ponieważ biokomponenty mają niższą wartość opałową od tradycyjnych paliw.

I tu wyrastają schody. Ustawa określa bowiem maksymalną domieszkę biodiesela i bioetanolu na 5 proc., ale objętościowo. By wypełnić ustawowy obowiązek i nie narażać się na bardzo wysokie kary finansowe, dystrybutorzy paliw muszą więc sprzedawać także czysty biodiesel i czysty bioetanol. Problem w tym, że są one droższe w produkcji od tradycyjnych paliw i nie cieszą się popularnością wśród kierowców. Wielu obawia się negatywnego wpływu biopaliw na silnik, co wzmacnia postawa koncernów motoryzacyjnych, które ostrzegają przed stosowaniem czystego biodiesla i bioetanolu. Koncerny naftowe, np. Orlen, dają więc na czysty biodiesel B100 niższą cenę niż na olej napędowy, by zachęcić do kupowania. Ale to oznacza, że muszą dopłacać. Te koszty przerzucane są na klientów w postaci wyższych cen paliw. To wszystko było przyczyną apelu Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. POPiHN zwróciła w nim uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze – w żadnym innym kraju UE nie ma tak srogich kar za niewypełnienie obowiązku sprzedaży biopaliw jak w Polsce.

Po drugie – prawodawstwo unijne dopuściło stosowanie większych – niż u nas przyjęte – domieszek biodiesla (do 7 proc.) i bioetanolu (do 10 proc.) do tradycyjnych paliw. Nasza ustawa biopaliwowa wciąż tego nie przewiduje, choć w tym celu trzeba dokonać drobnej nowelizacji. Jest ona już gotowa i Sejm powinien ją przyjąć w najbliższych tygodniach. Ważniejszy jest jednak inny postulat firm naftowych: obniżyć obowiązkowy udział biokomponentów w sprzedaży paliw.

Inni obniżają

– Bez tego firmy z branży dalej będą mieć kłopoty z wypełnieniem obowiązku – mówi Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. – W UE tylko Austria, Niemcy i Francja mają wyższy obowiązkowy udział biopaliw w sprzedaży, ale te kraje osiągały ten poziom przez wiele lat. Finlandia ze względu na kryzys obniża ten próg, bo przecież wprowadzanie bioetanolu i biodiesla kosztuje.

Na dokładkę UE, która dziś mniej przychylnie patrzy na biopaliwa, zliberalizowała dotyczącą ich dyrektywę. Wcześniej był w niej zapis, że udział biokomponentów w ogólnej sprzedaży paliw powinien sięgnąć w 2010 roku 5,75 proc. – z tego wziął się taki sam wskaźnik w polskiej ustawie biopaliwowej. Teraz w unijnej dyrektywie jest mowa o 10-procentowym udziale biopaliw w rynku, ale dopiero w 2020 roku. Polska może obniżyć obowiązkowy limit biodiesla i bioetanolu w sprzedaży paliw. Ale nie chce o tym słyszeć PSL.

Spory o olej roślinny

Panaceum na te problemy mogłoby być dodawanie oleju roślinnego do ON i surowego alkoholu ze zbóż do benzyny już na etapie produkcji paliw w rafineriach. To obniżyłoby koszty stosowania biopaliw, bo firmy naftowe nie musiałyby kupować gotowych biokomponentów, droższych od oleju roślinnego i surowego alkoholu ze zbóż. Tego rozwiązania nie chce zaakceptować Ministerstwo Finansów. Na biopaliwa nakładane są niższe podatki, a urzędom skarbowym nie byłoby łatwo dojść, czy dana rafineria dodała do paliwa dodatki roślinne w deklarowanej ilości i czy miała prawo do skorzystania z ulg. Francuski rząd pozwolił rafineriom dodawać dodatki roślinne do paliw na etapie produkcji. Problem rozwiążą dopiero biopaliwa drugiej generacji, bardziej wydajne od stosowanych dziś biokomponentów.