Analizując plany inwestycyjne firm deweloperskich, można już powiedzieć, że kryzys już się skończył. Dom Development już jesienią rozpoczął duże inwestycje. – Osiedle Saska Kępa to docelowo największa inwestycja w historii Dom Development. Uznaliśmy, że ożywienie daje nam podstawy do decyzji o rozpoczęciu tej budowy – mówi Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.

>>> Polecamy: Wraca koniunktura na rynku mieszkaniowym w Polsce

Więcej mieszkań do wyboru

Na osiedlu powstać ma prawie 1600 mieszkań, a w pierwszym etapie 470. Łącznie budowa ma kosztować, przy obecnych cenach, ok. 700 mln zł. Firma rozpoczęła też budowę osiedla Derby, w którym powstanie prawie 260 lokali. Kilka dni temu, nie czekając na poprawę pogody, rozpoczęto też budowę osiedla Klasyków na 491 mieszkań (w pierwszym etapie 135 lokali).

Na poprawę pogody i ustąpienie mrozów nie czeka też spółka Diamentic Estate, która rozpoczęła właśnie realizację drugiego etapu budowy osiedla domów jednorodzinnych Saskie Zacisze. Przedstawiciele firmy nie obawiają się, że nie będzie popytu. – Osoby, które planują zakup domu, to klienci dysponujący dość wysokim poziomem kapitału lub posiadający dużą zdolność kredytową. Dlatego restrykcyjna polityka kredytowa banków czy oczekiwanie na spadki cen nie dotyczą generalnie klientów poszukujących domu – mówi Piotr Stachulski, zarządzający spółką Diamentic Estate.

Większość firm deweloperskich z nowymi inwestycjami czeka jednak do wiosny. W tej chwili trwają prace tylko przy tych inwestycjach, które są już zamknięte i mróz nie przeszkadza w ich prowadzeniu. – Jesteśmy w trakcie realizacji drugiego i trzeciego etapu budowy na osiedlu Santorini na warszawskiej Pradze. W tej chwili w budowie mamy ok. 200 mieszkań, których budowę chcemy zakończyć jeszcze w tym roku – mówi Mariusz Sawoniewski, prezes Unidevelopment.

Firma jest już posiadaczem gruntów na warszawskiej Białołęce i przygotowuje się do budowy dużego osiedla jednorodzinnego. Inny deweloper, JHM Development, jest w tej chwili w trakcie budowy prawie 900 mieszkań: w Skierniewicach, Rawie Mazowieckiej, Rumi i Brzezinach pod Łodzią. – Zaczniemy budowę apartamentowca na Helu, a później dwie kolejne inwestycje w Polsce Centralnej i na Śląsku. W sumie powstanie w nich 475 mieszkań – mówi Małgorzata Konarska z JHM Development.

Ambitne plany Polnordu

– Rozpoczęliśmy lub wkrótce rozpoczniemy prace budowlane w Sopocie, Gdańsku, Łodzi, Warszawie i Szczecinie. Inwestycje te mają niezbędne pozwolenia i pozyskane już finansowanie – mówi Wojciech Ciurzyński, prezes Polnordu.

Wiosną deweloper ma mieć w budowie prawie 900 mieszkań. Nawet deweloperzy, którzy w 2009 roku wstrzymali wszelkie inwestycje, zapowiadają ich rozpoczęcie. – W tym roku uruchomimy dwa nowe projekty na 250 i 300 mieszkań w Pruszkowie i Trójmieście. Obie inwestycje mają być zakończone w 2011 roku – mówi Piotr Hirny, prezes Hirny BD.

Banki chętniej pożyczają

Zmiana polityki deweloperów ma związek z nowym podejściem banków do finansowania inwestycji budowlanych. – Nie mamy problemów z pozyskaniem finansowania, bo jesteśmy solidnym klientem. Współpracujemy z Pekao, PKO BP, Nordeą, WBK i BOŚ. Banki zwiększyły wymagania, ale my je spełniamy – twierdzi Wojciech Ciurzyński.

– Banki zwracają uwagę, kto realizuje daną inwestycję i od tego uzależniają przyznanie finansowania. Przed przyznaniem kredytu wymagają sprzedania pewnej części mieszkań, ale w naszym przypadku nie są to bardzo rygorystyczne wymogi – mówi Mariusz Sawoniewski.

Najczęściej to minimum to sprzedaż 30–40 proc. lokali. Wielu deweloperów, szczególnie mniejszych, nadal ma z tym problem. Mimo że nowych inwestycji mieszkaniowych będzie w tym roku dużo więcej niż w 2009 roku, to podwykonawcy wcale nie muszą tego odczuć. Przed rokiem deweloperzy kończyli bardzo dużo inwestycji rozpoczętych w czasie boomu budowlanego. Liczba wydanych w ubiegłym roku pozwoleń (do listopada 164,2 tys. – spadek o 24 proc.) i rozpoczętych nowych inwestycji (do listopada 134,5 tys. – spadek o 20 proc.) wskazuje, że firmy wykonawcze mogą mieć problemy ze znalezieniem pracy (szczególnie te zajmujące się robotami wykończeniowymi).

Sytuacja zaczyna się jednak poprawiać. Według szacunków nadzoru budowlanego liczba wydanych w tym roku pozwoleń budowlanych wzrośnie o 5 proc. Zdaniem wielu ekspertów nie dotyczy to jednak małych firm wykonawczych, dla których najbliższe miesiące mogą być najtrudniejsze. – Nie wykluczam, że zbankrutuje nawet 30 proc. małych i średnich firm wykonawczych, a na pewno będą one miały bardzo duże problemy finansowe – mówi Zbigniew Bachman, prezes Fundacji Wszechnicy Budowlanej.