„Nie można wykluczyć drugiej fali kryzysu” – powiedział dzisiaj Kudrin na forum Światowego Forum Ekonomicznego odbywającego się w szwajcarskim kurorcie Davos – „Istnieje ogromna trudność stawiania prognoz. Jeśli USA miały dobry czwarty kwartał, to wcale nie oznacza, ze podobnie będzie w tym kwartale”.

Globalny kryzys, który rozpoczął się od krachu na amerykańskim rynku nieruchomości w 2007 roku, kosztował do tej pory 1,73 bln dolarów w postaci strat kredytowych instytucji finansowych i konieczności spisania wartości aktywów. Spadek cen ropy naftowej, gazu i metali zepchnął gospodarkę Rosji w zeszłym roku w głęboką recesję, po raz pierwszy od kryzysu zadłużeniowego i dewaluacji rubla z 1998 roku. 

Kryzys “nie skończył się” także w Chinach, gdzie już dochodzi do zwolnienia wzrostu, a istnieje zagrożenie przeszacowania aktywów i wybuchu tzw. bańki – argumentował Kudrin w wywiadzie dla telewizji Bloomberg.

Tempo odrodzenia w Rosji zależy od wyhamowania wzrostu cen, aby zachęcić do długotrwałej akcji kredytowej i zastosowania „umiarkowanej, konserwatywnej” polityki wykorzystywania wpływów z ropy naftowej. „Naszą zależność od ropy naftowej musimy kontrolować”. 

Rosyjska gospodarka najpewniej skurczyła się w zeszłym roku o 8,5 proc., wobec wzrostu rzędu 5,6 proc. w 2008 roku.

Inwestorzy mogą zacząć wycofywać pieniądze z Rosji, jeśli Rezerwa Federalna zacznie demontować pakiety stymulacyjne poprzez podnoszenie stop procentowanych – podkreślił Kudrin, zwracając uwagę na zależność Rosji od globalnej gospodarki.