Może się tak stać za sprawą mieszkańców malutkiej wyspy Kivalina u północno-zachodnich wybrzeży Alaski, którzy pozwali kilkanaście wielkich koncernów. Twierdzą, że działalność firm przyczynia się do ocieplenia klimatu. Jaki mają dowód? Ich wysepka zimą zawsze była otoczona lodowym pierścieniem, który chronił piaszczyste wybrzeże przed niszczącymi sztormami. Jednak lodu od kilku lat nie ma. – Powinien pojawić się już w listopadzie, a jest styczeń. A przecież jesteśmy w samym środku sezonu bardzo silnych wiatrów – opowiada sołtys Kivaliny Janet Mitchell. By spowolnić „połykanie” wyspy przez Morze Czukockie, na plażach ustawiono na razie worki z ziemią.

Trucie i zmowa

400 mieszkańców wysepki już dwa lata temu doszło do wniosku, że winne zagładzie Kivaliny są koncerny, które wyrzucają do atmosfery ogromne ilości dwutlenku węgla, gazu powodującego globalne ocieplenie. Pozwali więc do sądu m.in. 5 firm naftowych, 12 energetycznych i największą w USA kompanię węglową – to m.in. BP America, Chevron, Peabody Energy, Duke Energy i Southern Company. Wspólnie zażądali 400 mln dol. odszkodowania. Za te pieniądze zamierzają sfinansować przeprowadzkę na stały ląd, gdzie chcą założyć nową osadę.

To nie wszystko. Pięć wymienionych firm i trzy inne – Exxon Mobil, American Electric Power i Conoco Phillips Company – zostały oskarżone o zmowę. „Firmy te przeprowadziły długą kampanię, by wprowadzić w błąd opinię publiczną. Dowodziły, że globalne ocieplenie nie jest dziełem człowieka, gdy w istocie – co potwierdzają fakty – jest przez niego wywołane” – napisano w akcie oskarżenia.

Pozew mieszkańców Kivaliny został we wrześniu ubiegłego roku odrzucony przez sąd w Kalifornii. Jednak ci nie zrezygnowali, przygotowali właśnie apelację, która już wkrótce ma zostać rozpatrzona. Tym razem pozew przeciw koncernom ma szansę powodzenia. – Od tego czasu zmieniło się podejście do ekologii. Ochrona środowiska nie jest już traktowana po macoszemu, a koncerny nie są pod kloszem rządu. Administracja prezydenta Baracka Obamy sama zamierza narzucić przemysłowi ograniczenia w emisji CO2 – mówi nam prawniczka Tracy D. Hester, która specjalizuje się w ekologii.

Koncerny się ugną

Jeśli dojdzie do procesu i zapadnie w nim wyrok skazujący, będzie to prawdziwy przełom. W Stanach Zjednoczonych obowiązuje prawo precedensowe, co oznacza, że z pewnością pojawią się kolejne pozwy przeciwko koncernom. Sytuacja będzie podobna do tej, w której kilkanaście lat temu znalazły się firmy tytoniowe. – Gdy zapadł pierwszy wyrok, który zasądzał pieniądze dla palacza, ruszyła prawdziwa lawina kolejnych. Firmy okupiły się wielomiliardowymi odszkodowaniami i zostały zmuszone do wzięcia na siebie odpowiedzialności za wpływ papierosów na ludzkie zdrowie – podkreśla Hester.

Teraz podobny mechanizm zadziała wobec wielkich koncernów petrochemicznych, energetycznych czy kompanii węglowych. By unikać gigantycznych odszkodowań za wpływ na zmiany klimatu, zaczną poszukiwać rozwiązań, które jak najmniej szkodzą środowisku. – Ten pozew zmusi koncerny do ustępstw. To będzie jak uderzenie młota – nie ma wątpliwości James E. Tierney z Columbia Law School.