Na decyzję w tej sprawie czeka z niecierpliwością cała branża firm drukujących kalendarze, warta blisko 200 mln zł. Projekt ustawy leży w jednej z sejmowych komisji i nie wiadomo, kiedy wejdzie w życie.

>>> Polecamy: Sklepy próbują obejść zakaz pracy w święta

– Dla producentów to problem. By zdążyć z drukiem na przyszłym rok, już powinniśmy rezerwować miejsca w drukarniach. Z każdym dniem zwłoki będzie coraz trudniej, bo przecież nie jesteśmy jedynymi klienta- mi drukarń – mówi Renata Kuroczycka, redaktorka wydawnictwa Lucrum, jednego z czołowych firm na rynku, należąca do holdingu Infor PL. – Jedziemy na tym samym wózku – dodaje Cezary Widziński, redaktor mocnego w tej branży wydawnictwa Telegraph.

Przypomina, że w ubiegłym roku wydawcy mieli podobny problem, bo już wtedy ważył się los święta Trzech Króli. Firmy nie mogły wtedy czekać, więc musiały sobie jakoś radzić. – W niektórych kalendarzach napisaliśmy po prostu, jaki był stan prawny 6 stycznia w momencie wysłania kalendarza do druku. W tych, w których się dało, drukowaliśmy dwie wersje tej samej strony, a potem je wydzieraliśmy – wspomina Cezary Widziński.

W tym roku może być podobnie. Jednak firmy wciąż czekają. Jak długo mogą zwlekać? Wszystko zależy od kontaktów z drukarniami: niektóre mają jeszcze tylko tydzień, inne nawet dwa miesiące. – Najwyżej będziemy musieli radzić sobie tak samo, jak rok temu – mówi Cezary Widziński.