Ubiegły rok był zdecydowanie najlepszy w historii programu Rodzina na swoim. Dzięki spadkowi cen nieruchomości i jednocześnie podniesieniu limitów cenowych umożliwiających skorzystanie z programu kredyty z dopłatą uzyskało prawie 31 tys. osób (na kwotę 5,417 mld zł.). – Przewidujemy, że w tym roku tych preferencyjnych kredytów będzie około 40 proc. więcej – mówi Bolesław Meluch, dyrektor Departamentu Funduszy Mieszkaniowych w Banku Gospodarstwa Krajowego.

Oznacza, to że wartość kredytów z dopłatą wzrośnie do ok. 7,5 mld zł. Ten optymizm potwierdzają dane za styczeń. Do 20 stycznia wartość takich kredytów wyniosła 202 mln zł, czyli dwa razy więcej niż przed rokiem. Zainteresowanie programem nadal jest duże. Niewykluczone, że w tym roku zajdą w programie zmiany umożliwiające skorzystanie z dopłat także osobom samotnym (do tej pory o kredyt mogły się starać rodziny oraz osoby samotnie wychowujące dzieci). Jednak można też oczekiwać, że od kwietnia zmniejszą się limity cen nieruchomości umożliwiające skorzystanie z dopłat. Przy jego wyliczaniu uwzględnia się realne koszty budowy, które w ubiegłym roku wyraźnie spadły. W poszczególnych województwach te ceny ustalają wojewodowie.

>>> Czytaj także: Kredyty w euro i frankach wracają do łask banków

– W tej chwili nieruchomości już nie tanieją. Jeśli limity rzeczywiście zostaną obniżone, to mniej mieszkań będzie się kwalifikowało do programu i wartość kredytów z dopłatami może nie być aż tak wysoka – mówi Katarzyna Siwek z firmy pośredniczącej na rynku nieruchomości Home Broker. W tej chwili kredyty z dopłatą można uzyskać w 17 bankach (przed połączeniem Noble Bank z Getin Bankiem było ich 18). – Jesteśmy w trakcie podpisywania umów z kolejnymi dwoma bankami – mówi Bolesław Meluch.

Konkurencja między bankami uczestniczącymi w programie Rodzina na swoim jest więc coraz większa. Wspólnie z firmą doradztwa finansowego Finamo sprawdziliśmy, jakie są różnice między ofertami poszczególnych banków. Wszystkie instytucje finansowe, udzielając kredyty w ramach programu Rodzina na swoim, stosują te same kryteria przy ocenie kredytobiorcy co przy udzielaniu zwykłych kredytów bez dopłaty.

– Trzeba mieć taką samą zdolność kredytową jak przy normalnym kredycie złotowym – mówi Justyna Szafraniec z Finamo. Czasem jednak oferty banków trudno porównać. Alianz Bank proponuje np. tylko kredyty z dopłatą z ratami malejącymi. Przy kredycie w wysokości 300 tys. zł na 30 lat pierwsza rata to 1726 zł. – Raty malejące są też w Gospodarczym Banku Wielkopolski i Mazowieckim Banku Regionalnym. W większości instytucji finansowych raty są równe – mówi Justyna Szafraniec.

Paradoksalnie, to nie oznacza, że raty są takie same przez cały okres korzystania z dopłaty. – Jeśli oprocentowanie się nie zmienia, to w całym okresie korzystania z dopłat rata kredytu się zwiększa. Jeśli spłacamy kapitał, to zmniejszają się należne odsetki, a tym samym zmniejsza się też wysokość dopłaty. Dlatego dla kredytobiorcy raty się zwiększają – twierdzi Justyna Szafraniec.

Tylko Pekao i BGŻ stosują raty uśrednione. – Zdecydowanie najdroższy kredyt z dopłatą oferuje w tej chwili Bank BPH. Oprocentowanie w tym banku dochodzi do 10 proc., a pierwsza rata przy założonych warunkach kredytu to 1888 zł – mówi Justyna Szafraniec. Dla porównania w Banku Polskiej Spółdzielczości, w Lukas Banku, City Handlowy i BZ WBK miesięczna rata wynosi od 950 do 1100 zł. Warto pamiętać, że po ośmiu latach korzystania z dopłaty kredytobiorca zaczyna spłacać wszystkie odsetki. Miesięczna rata przy naszym kredycie wzrośnie wówczas o około 500–1000 zł.