Eksperci ankietowani przez Polską Agencję Prasową tuż przed publikacją GUS spodziewali się wzrostu PKB w przedziale od 1,4 do 2 proc., a średnia ich prognoz wynosiła 1,6 proc. Trzeba jednak przyznać, że jeszcze kilka miesięcy temu mało kto przewidywał, że może być tak dobrze. Większość ekonomistów nie dawała gospodarce szans na przekroczenie bariery 1 proc.

Mimo wszystko wczorajsze szacunkowe dane znacznie odbiegają od znakomitego wyniku sprzed światowego kryzysu, kiedy w 2008 roku nasza gospodarka wykazała się 5-proc. wzrostem. Uzyskany w 2009 roku niezły wynik to zasługa przede wszystkim eksportu, który wygenerował wzrost na poziomie 2,6 proc. Dobrze wypadło budownictwo, w którym dynamika sięgnęła 4,7 proc. Jak powiedział PAP prof. Stanisław Gomułka, ekspert BCC, niezły wynik PKB zawdzięczamy też dobrej sytuacji na rynku inwestycyjnym, gdzie zanotowano spadek zaledwie o 0,3 proc.

– W ubiegłym roku nie było prawie spadku inwestycji, co wiąże się ze stosunkowo niezłą sytuacją finansową przedsiębiorstw – analizuje Gomułka. Zdaniem eksperta BCC nie możemy też narzekać na negatywne skutki kryzysu, jeśli chodzi o rynek pracy. Profesor Gomułka argumentuje, że w tej chwili sięga ono 12 proc. i jest znacznie niższe niż w latach 2001–2002, kiedy spowolnienie gospodarcze (PKB rósł wówczas w tempie 1,2–1,4 proc. rocznie) doprowadziło do niemal 20-proc. stopy bezrobocia.

Zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej, ekonomisty Raiffeisena, czwartkowe dane utwierdziły jedynie inwestorów w przeświadczeniu, że sytuacja polskiej gospodarki jest stabilna, a tegoroczne perspektywy są obiecujące. Dane GUS zostały niemal zignorowane tak przez dilerów walutowych, jak i przez rynek akcji. Nie doszło ani do umocnienia złotego, ani eksplozji indeksów giełdowych.

Zdaniem ekonomistów ten rok może być dla naszej gospodarki znacznie lepszy niż poprzedni. Jak powiedział nam Andrzej Rzońca, członek RPP, według jego szacunków polska gospodarka może w tym roku urosnąć o 2–3 proc. – Jeśli złoty będzie się bardzo wzmacniał, to możemy się spodziewać 2-proc. dynamiki. Natomiast na 3 proc. możemy liczyć w przypadku słabego złotego i dalszej poprawy sytuacji gospodarczej na świecie – analizuje Andrzej Rzońca.

Uważa, że największy wpływ na wzrost tegorocznego PKB mieć będzie wzrost dynamiki polskiego eksportu. Dopiero w drugiej kolejności gospodarkę napędzać będą inwestycje i konsumpcja indywidualna.

– Warunkiem wzrostu zarówno inwestycji, jak i konsumpcji jest jednak wzrost eksportu – dodaje członek RPP.