W tym tygodniu w wenezuelskiej stolicy rozmawiali na ten temat ministrowie gospodarki lewicowych krajów Ameryki Łacińskiej. SUCRE – co jest skrótem od Jednolitego Systemu Rozliczeń Regionalnych, a zarazem nazwiskiem jednego z największych południowoamerykańskich wyzwolicieli, Antonio Jose de Sucre – to obecnie najbardziej zaawansowany projekt. W ciągu najbliższych kilku tygodni sucre, którego kurs ustalono na 1,25 dolara, zostanie wprowadzone w rozliczeniach między rządami dziewięciu państw tworzących blok ALBA (Boliwariańska Alternatywa dla Ameryki), a w nieokreślonej jeszcze przyszłości zastąpi krajowe banknoty i monety.

Prezydent Wenezueli Hugo Chavez, który był inicjatorem zarówno ALBA, jak i sucre, nie ukrywa, że wspólny pieniądz ma być alternatywą dla „imperialistycznego” amerykańskiego dolara. Ale właśnie ta polityczna motywacja jest największą słabością sucre. Wymiana handlowa między krajami ALBA jest znikoma. Do pozostałych krajów bloku trafia zaledwie 2 proc. wenezuelskiego eksportu, zaś pochodzi z nich 2,1 proc. importu. Mimo że stosunki dyplomatyczne pomiędzy Caracas a Waszyngtonem są niełatwe, to właśnie Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym partnerem handlowym Wenezueli. W zeszłym roku wartość ich wymiany handlowej wyniosła 20 mld dol., podczas gdy wenezuelsko-kubańskiej tylko 3,6 mld. – Sucre będzie miało niewielkie znaczenie, dolara nie da się zastąpić – przyznaje Jose Guerra, były menedżer banku centralnego Wenezueli.

Na dodatek przyszłe wprowadzenie sucre w postaci innej niż wirtualna łączy się jeszcze z dwiema przeszkodami. Po pierwsze poza Nikaraguą i Hondurasem kraje ALBA nawet nie graniczą ze sobą, a po drugie trzy z nich już są w innej unii gospodarczej i walutowej. Na Antigui i Barbudzie, Dominice oraz St Vincent i Grenadynach (a także jeszcze kilku małych państewkach) obowiązuje dolar wschodniokaraibski.

Afryka i Azja też marzą o wspólnej walucie

● Osiem byłych posiadłości francuskich w Afryce Zachodniej jeszcze od czasów kolonialnych używa franka zachodnioafrykańskiego.

● Unię monetarną zamierza stworzyć pięć państw wschodniej Afryki, ale szyling wschodnioafrykański nie pojawi się w obiegu wcześniej niż za pięć lat.

● Również eco, czyli waluta zachodnioafrykańskiej unii monetarnej, ma kilkuletni poślizg.

● Jeszcze bardziej odległy w czasie jest projekt połączenia regionalnych unii gospodarczych na kontynencie i powołania wspólnej panafrykańskiej waluty. Nastąpi to nie wcześniej niż w roku 2028.

● Azjatyckie inicjatywy są też mało zaawansowane. Bez echa pozostał zgłoszony przez Japonię pomysł stworzenia waluty krajów ASEAN, Chin, Japonii i Korei Południowej.

● Wspólna waluta krajów Rady Współpracy Zatoki Perskiej, która miała zostać wprowadzona w tym roku, na razie przegrała z kryzysem. Nowa data jej debiutu to 2013 r.