W ubiegłym roku polscy kierowcy spowodowali poza granicami naszego kraju ponad 36 tys. szkód. To ponad 10 proc. mniej niż w rekordowych latach 2007 i 2008 r., kiedy było ich 40 tys. rocznie.

– Spadek liczby szkód to efekt mniejszej liczby wyjazdów zarobkowych – wyjaśnia Mariusz Wichtowski, prezes Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK).

Potwierdzają to statystyki PBUK, które pokazują, że np. w Niemczech, gdzie powodujemy niemal 40 proc. wypadków spośród wszystkich, do jakich doszło w 44 krajach objętych systemem Zielonej Karty, liczba szkód spadła z ponad 15 tys. do 13,9 tys. Polacy spowodowali także mniej wypadków w innych krajach, do których zwykle jeździli pracować, a więc np. Wielkiej Brytanii (3,2 tys. szkód wobec 4,4 tys. rok wcześniej) czy Włoszech (3 tys. szkód wobec 3,3 tys. w 2008 roku).

Nie tylko mniejsza liczba wyjazdów zarobkowych jest powodem spadku liczby wypadków. Część Polaków, która zdecydowała się na pozostanie za granicą, przesiadła się z aut zarejestrowanych w Polsce na samochody zarejestrowane w danym kraju. Wówczas wypłaty za spowodowane przez nich wypadki obciążają ubezpieczycieli zagranicznych.

Mniej szkód powodowali też posiadacze ciężarówek, którzy w związku z kryzysem jeździli znacznie rzadziej za granicę.

Spadek liczby szkód to dobra informacja dla ubezpieczycieli. Niestety, sytuacja byłaby lepsza, gdyby nie ubiegłoroczny wzrost kursu euro o 23 proc.

Umocnienie euro w ubiegłym roku spowodowało wzrost kosztów wypłat w przeliczeniu na złotówki. Przeciętna wartość odszkodowania w euro nie zmieniła się – mówi Mariusz Wichtowski.

Szkody zagraniczne to problem dla towarzystw, bo generują one wyższe koszty niż w przypadku wypadków mających miejsce w Polsce. Przeciętne odszkodowanie z polisy OC komunikacyjnego ogółem to około 5,3 tys. zł. Tymczasem w szkodach zagranicznych wypłaty sięgają niemal 14 tys. zł. Na podstawie wyników po trzech kwartałach 2009 roku można oszacować, że w całym roku towarzystwa wypłaciły około 5 mld zł odszkodowań z OC komunikacyjnego. To oznacza, że wartość odszkodowań zagranicznych sięgnęła 10 proc. obciążeń ogółem. Dodatkowo w wielu przypadkach limity odpowiedzialności przy OC są wyższe niż w Polsce albo w ogóle ich nie ma (jak np. we Francji, gdzie w 2009 roku spowodowaliśmy 2,7 tys. szkód). A to oznacza, że przy dużych szkodach (szczególnie osobowych) towarzystwa muszą tworzyć wyższe rezerwy na wypłaty np. dożywotnich rent niż na analogiczne świadczenia w Polsce.

Dobrym sygnałem dla klientów i towarzystw jest osłabienie się w tym roku euro, które kosztuje już poniżej 4 zł. Zmniejszy to koszty wypłat w przeliczeniu na złotówki. Nie należy też spodziewać się większej liczby szkód, bo nie zanosi się w tym roku na ponowny wzrost emigracji zarobkowej. Te dwa elementy mogą złożyć się na spadek wartości wypłat.