Funta i euro spychały w dół zupełnie inne czynniki. Cieniem na notowaniach brytyjskiej waluty kładły się obawy o wyniki tegorocznych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii (termin nie jest znany, prawdopodobnie odbędą się w maju). Zmniejszająca się różnica pomiędzy prowadzącą w sondażach Partią Konserwatywną a rządzącą Partią Pracy możne oznaczać wyborczy pat na Wyspach. A to utrudni wprowadzenie niezbędnych reform, które pozwoliłby wrócić wciąż przeżywającej kłopoty gospodarce na ścieżkę wzrostu.

Wspólnej walucie w dalszym ciągu szkodziła sprawa Grecji. Przy czym, bardziej był to pretekst, niż faktyczny powód wyprzedaży. Gdyby było inaczej grecki rynek akcji zakończyłby poniedziałkową sesję spadkiem, a nie wzrostem o około 3 proc.

Dzisiejsza przecena GBP/PLN koresponduje z wygenerowanym w poprzednim tygodniu sygnałem sprzedaży, jakim było jej wybicie dołem z półrocznej konsolidacji w przedziale 4,49-4,76 zł. Droga do 4,20 zł jest więc otwarta. Istotne zmiany nie zaszły natomiast na wykresie EUR/PLN. Spadki wpisując się w dominującą tendencję. Doświadczenia ostatnich miesięcy uczą, że po przekroczeniu ostatniego dołka o kilka groszy, kurs EUR/PLN korygował spadki. Nie jest wykluczone, że bliskość poziomu 3,90 zł stanie się pretekstem do podobnej realizacji zysków. W średnim i długim terminie euro będzie tracić do złotego.

O godzinie 17:50 kurs EUR/PLN testował poziom 3,9306 zł, GBP/PLN 4,3567 zł, a USD/PLN 2,9106 zł.