Pomysł Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, by odebrać 300 mln zł z puli pieniędzy z UE przeznaczonych na kredyt technologiczny, wywołał oburzenie w bankach. Ich przedstawiciele twierdzą, że jest to złe posunięcie, bowiem uniemożliwi firmom pozyskiwanie środków unijnych na zakup nowych technologii. Po naszej publikacji w ubiegłym tygodniu Związek Banków Polskich wystosował do MRR protest w tej sprawie.

MRR rozpaczliwie poszukuje pieniędzy, by załatać dziurę w budżecie Działania 4.4 w programie Innowacyjna Gospodarka, po tym, jak okazało się, że dla wszystkich firm, które w ostatnim konkursie zdobyły maksymalną liczbę punktów, nie wystarczy funduszy. Twierdzi, że kredyt technologiczny jest słabo wykorzystywany.

Bankowcy przyznają, że zainteresowanie ze strony firm jest na razie małe, jednak wynika to ze złej konstrukcji wsparcia.

– Kredyt nie jest skutecznie wykorzystywany, bo obecnie obowiązująca ustawa komplikuje jego wdrażanie – mówi Aleksandra Rutkowska, menedżer ds. kredytów unijnych w Raiffeisen Banku.

Dodaje, że projekt zmian w prawie jest od dawna gotowy, ale jego wprowadzenie w życie blokuje resort finansów oraz resort gospodarki.

Nowelizacja prawa wprowadziłaby wiele ułatwień dla firm oraz zlikwidowała absurdy, które towarzyszą obecnie kredytowi. Chodzi m.in. o uzależnienie umorzenia części kredytu od wyników sprzedaży w przedsiębiorstwie. Takiego warunku nie ma przy innych formach wsparcia z UE.

Decyzja w sprawie przesunięcia pieniędzy ma zapaść w tym tygodniu.