Bank w ubiegłym roku sprzedał pięcio- i dziewięcioletnie obligacje o wartości 7,1 mld zł. W przypadku bardziej popularnych obligacji dziewięcioletnich rentowność na ostatnim przetargu wynosiła 6,58 proc. W przypadku podobnych obligacji skarbowych było to wtedy 6,24 proc. Analitycy mówili, że to premia za brak płynności – obligacjami w praktyce można było handlować tylko na rynku Catalyst.

To ma się zmienić. Teraz nowo emitowanymi papierami banki będą mogły obracać na nieregulowanym rynku OTC, gdzie nie trzeba pośrednictwa biur maklerskich.

– To uatrakcyjni nasze obligacje i powinno się przełożyć na spadek marż – mówi DGP Robert Sochacki, wiceprezes BGK.

I dodaje, że drugim czynnikiem, który może powodować spadek premii za ryzyko, będzie sprzedawanie obligacji z serii emitowanych już w ubiegłym roku.

– Dzięki temu zwiększy się płynność rynku. Premia była przecież przede wszystkim za brak tej płynności – mówi wiceprezes.

Analitycy, z którymi rozmawialiśmy, podzielają nadzieje BGK na spadek premii. Zwłaszcza że ten proces już się zaczął. Ceny obligacji dziewięcioletnich na rynku Catalyst nieznacznie wzrosły. Wczoraj za jedną płacono 100,45 zł. Miesiąc temu wyceniano ją na 99,65 zł.

– Spadek dochodowości może być nawet skokowy, popyt na nowe papiery prawdopodobnie będzie duży. Trzeba jednak pamiętać, że obligacjami drogowymi interesowały się przede wszystkim fundusze emerytalne, które traktują je jako inwestycję długoterminową, więc nawet po wprowadzeniu nowych zasad handel wyemitowanymi już obligacjami wcale nie musi się ożywić – mówi Krzysztof Izdebski z PKO.

BGK najprawdopodobniej wróci na rynek z nową ofertą już w kwietniu.

– Obligacje drogowe powinny się znaleźć już w kwietniowym harmonogramie emisji. Prawdopodobieństwo tego jest bardzo duże, ale nie chciałbym ujawniać szczegółów, bo ostateczne decyzje jeszcze nie zapadały. Wiele będzie też zależeć od tego, jakie zapotrzebowanie będzie zgłaszał Krajowy Fundusz Drogowy – mówi Robert Sochacki.

Wiceprezes dodaje, że raczej nie należy oczekiwać sprzedaży nowych serii obligacji, o krótszych terminach zapadalności niż te poprzednie. Jak mówi, BGK nie będzie też sprzedawał dużych ilości papierów w krótkim czasie, by korzystać z dobrych nastrojów na rynku.

– Za jakiś czas nastroje mogą być jeszcze lepsze. Musimy też pamiętać o kosztach emisji. Nie ma sensu sprzedawać obligacji, które trzeba przecież obsługiwać, a potem przetrzymywać pieniędzy pozyskanych z emisji na rachunkach, zamiast wykorzystywać je na budowę dróg – mówi Robert Sochacki.

100,45 zł kosztowała wczoraj dziewięcioletnia obligacja drogowa BGK, to o 80 gr więcej niż miesiąc temu