Tym samym Bruksela przyznaje, że uprawiana przez Ateny kreatywna księgowość to tylko część problemu, bo grecki kryzys pogłębiły instytucje finansowe szukające szybkiego zysku.

– Zwróciłem się do greckiego rządu, aby w ciągu kilku dni przedstawił kolejne kroki – powiedział wczoraj Olli Rehn, unijny komistarz ds. finansów, po spotkaniu z greckimi ministrem finansów Giorgiosem Papakonstantinu. UE uważa, że obecny plan oszczędnościowy Aten nie wystarczy do zmniejszenia w tym roku deficytu budżetowego z 12,7 do 8,7 proc. PKB.

W tym samym czasie w rolę dobrego policjanta – w stosunku do Grecji – wcielił się Jean-Claude Juncker, premier Luksemburga i szef nieformalnej grupy krajów strefy euro. – Jeśli Grecy będą się trzymać sztywnych parametrów, a rynki nadal będą spekulować przeciw Grecji, nie pozwolimy na to. Mamy w piwnicy narzędzia tortur i pokażemy je, jeśli będzie trzeba – zapowiedział w wywiadzie dla wczorajszego Handelsblatta.

Problem rzeczywiście istnieje, bo na światło dzienne wychodzi coraz więcej dowodów na to, że spekulanci zarabiali na greckim kryzysie. Fundusze hedgingowe, przewidując, że grecki rząd może mieć problemy ze spłatą swoich zobowiązań, handlowały na dużą skalę instrumentem pochodnym zwanym CDS (Credit Default Swap). Służy on przenoszeniu ryzyka kredytowego, a polega na tym, że jedna ze stron transakcji w zamian za uzgodnioną sumę zgadza się na spłatę długu należnego drugiej stronie od innego podmiotu, jeśli tamten nie byłby w stanie uregulować swoich zobowiązań.

– Jest grupa funduszy, zapewne trzech, czterech, które grały tym i zarobiły mnóstwo pieniędzy – ujawnia dziennikowi Financial Times strateg jednego z największych londyńskich funduszy hedgingowych. Jednym z funduszy, którego nazwa się przewija w kontekście spekulacji przeciw Grecji, jest nowojorski Paulson & Co. Według Nicolasa Verona, ekonomisty z brukselskiego Instytutu Bruegla, jest to o tyle wiarygodne, że niewiele wcześniej zarobił on ogromne sumy na kryzysie na rynku subprime w USA.

Im bardziej spekulowano CDS, tym bardziej ich cena rosła. Jeszcze pod koniec października wartość ochrony greckiego długu wynosiła 125 pkt bazowych. To odpowiada płatności 12,5 tys. dol. za każdy milion dolarów długu objętego umową. Na początku lutego wartość CDS osiągnęła rekordowe 428 pkt, czyli za ewentualne przejęcie greckiego długu trzeba było już płacić ponad 40 tys. dol. rocznie za każdy milion. Dla porównania CDS za obligacje rządowe Niemiec kosztuje tylko 3,5 tys. dol. W konsekwencji wraz ze wzrostem ceny greckich CDS słabła wiarygodność rządu w Atenach, a jego problemy finansowe rosły.

Niektóre fundusze zaczęły skupować ubezpieczenia greckiego długu już na początku 2009 r., zanim problemy finansowe Aten stały się powszechnie znane. – Na tym polega strategia funduszy hedgingowych: obstawiasz jakiś trend i jeśli trafnie przewidzisz, możesz zarobić duże pieniądze – mówi DGP Nicolas Veron.