Wyniki PKB za IV kwartał 2009 r. pokazują, że z kwartału na kwartał dynamika wzrostu przyspiesza, to bardzo dobrze rokuje na przyszłość - powiedział PAP główny ekonomista BRE Banku Ryszard Petru. W całym 2010 roku spodziewa się on ok. 3 proc. wzrostu PKB. "Jeśli porównamy czwarty kwartał z trzecim, to okazuje się że mamy przyrost (PKB - PAP) ponad 1 proc., podczas gdy poprzednio wynosił on kwartał do kwartału od 0,3 do 0,7 proc." - powiedział we wtorek Petru.

Produkt Krajowy Brutto (PKB) wzrósł w IV kwartale 2009 roku o 3,1 proc. rok do roku, po wzroście o 1,7 proc. rok do roku w III kwartale - wstępnie oszacował we wtorek Główny Urząd Statystyczny.

"Ten wzrost jest zgodny z oczekiwaniami, ale nie sam wzrost jest najważniejszy. Struktura wzrostu była lepsza niż sądzili analitycy" - zauważył. Jak dodał, dynamika inwestycji w IV kwartale wyniosła 1,6 proc., a konsumpcja wzrosła zgodnie z oczekiwaniami o ok. 2 proc. Jego zdaniem, dane za IV kwartał pokazują pewną tendencję, która ma szanse dominować w 2010 roku: wzrost inwestycji i silna konsumpcja. "To będą główne siły napędowe wzrostu i taka struktura wzrostu jest dla na korzystna, bo uniezależnia nas od zagranicy" - ocenił.

Petru uważa, że za cały 2010 rok możemy się spodziewać wzrostu PKB na poziomie ok. 3 proc. "Wzrost inwestycji z pewnym opóźnieniem przełoży się na rynek pracy i powolny wzrost konsumpcji" - przewiduje Petru. Jednak w I kwartale przyszłego roku - zdaniem eksperta - wzrost PKB będzie poniżej 3 proc. ze względu na styczniowy atak zimy.

Ekspert Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski uważa, że wzrost PKB w czwartym kwartale ubiegłego roku jest efektem wzmożonych zakupów świątecznych. "Dane te nie są zaskakujące. Czwarty kwartał jest zawsze takim kwartałem świąteczno-handlowym, stąd wyniki w dużej mierze są związane z okresem wzmożonych zakupów" - powiedział Sadowski PAP.

Jak zaznaczył, ważniejsze dla gospodarki będą dane po - jak mówił - okresie styczniowym. "Pokażą one, czy ta tendencja, która była w czwartym kwartale ub.r. zostanie przekroczona, czy też obroniona" - powiedział. Jego zdaniem, dane te mogą być mniej korzystne. "Część firm ciągle obserwuje, co się dzieje na rynku, nie podejmując żadnych długofalowych decyzji - jedynie takie, które dotyczą bieżącej sytuacji rynkowej" - powiedział.