W tej sytuacji na myśl przychodzi mi przysłowie o mętnej wodzie i łowieniu ryb. Wszędzie na świecie system partnerstwa publiczno-prywatnego jest transparentny. W Polsce to wymówka do tego, żeby nie podawać żadnych liczb i faktów. Ile firmy zarabiają z opłat zostawianych przez kierowców na bramkach? Nie wiadomo. Takich pytań bez odpowiedzi jest znacznie więcej.

Jeszcze gorzej jest w przypadku tzw. wypłat z tytułu odszkodowań. Krajowy Fundusz Drogowy co roku zawiązuje przy tej okazji olbrzymią rezerwę. Tylko w 2009 roku „wyciekło” tędy 70 mln zł dla firm zarządzających polskimi autostradami. Astronomiczna rezerwa w 2010 roku na poziomie ponad 1,7 mld zł to kolejna szansa dla prywatnych firm do zarobienia trochę na boku. Przecież budowa i zarządzanie autostradami to w Polsce takie niedochodowe zajęcie...