Wyniki okazały się lepsze od oczekiwań – z ankiety DGP wśród analityków wynikało, że zysk wyniesie 835 mln zł.

– W tej sytuacji możemy sobie pozwolić na rekomendowanie wypłaty dywidendy w wysokości 30 proc. zysku – mówił wczoraj Mateusz Morawiecki, szef BZ WBK.

Bank ma wysoki współczynnik wypłacalności (prawie 13 proc.) i korzystny stosunek kredytów do depozytów (82 proc. wobec średniej rynkowej powyżej 100 proc.). Choć w zeszłym roku portfel kredytów skurczył się o 1 proc., do 35,7 mld zł, w tym roku BZ WBK chce pożyczać więcej. Szczególnie kredytów hipotecznych, których portfel ma rosnąć w tempie dwucyfrowym, czemu ma służyć wprowadzenie kredytów w euro.

– W segmencie małych i średnich firm chcemy rosnąć o 8–13 proc. – mówił prezes.

Rosnąć, ale na poziomie podobnym jak rynek, ma portfel kredytów gotówkowych.

Prezes zapowiedział ostrą walkę o klientów.

– Wskaźnik ubankowienia w Polsce wzrósł do prawie 80 proc., więc pole do walki o klientów niekorzystających z usług banków jest nieduże – tłumaczył Mateusz Morawiecki.

Prezes z optymizmem patrzy także na jakość portfela kredytowego. Bank zawiązał w IV kwartale 100 mln zł rezerw, o ok. 40 mln zł mniej, niż oczekiwał rynek. Zdaniem przedstawicieli banku przyrost kredytów nieregularnych w segmencie firm przystopował, natomiast w przypadku kredytów detalicznych stabilizacja i przesilenie to kwestia kilku miesięcy.