Kontrakt CFD (contract for difference) to tzw. instrument pochodny, którego wycena zależy wprost od wahań kursów akcji, obligacji, indeksów giełdowych czy towarów. Wymyślono go po to, żeby inwestor mógł korzystać np. ze wzrostów cen akcji, ale nie musiał bezpośrednio angażować się w kapitał akcyjny spółki. W polskich warunkach kontrakt umożliwia inwestowanie w papiery notowane na największych światowych giełdach, w najbardziej płynne pary walut – jak euro–dolar, w niektóre obligacje oraz w surowce, jak ropa naftowa, złoto czy choćby sok pomarańczowy.

Popularność kontraktów CFD na polskim rynku rośnie. Liczba inwestorów, którzy próbują swoich sił na kontraktach, zwiększa się o 15–20 proc. rocznie – mówi Adam Korecki z TMS Brokers.

Według Przemysława Kwietnia z X-Trade Brokers coraz większe zainteresowanie CFD bierze się też stąd, że kontrakt jest jak okno na świat. A poza tym jego konstrukcja jest bardzo prosta i na dodatek jego sprzedaż nie jest regulowana, dzięki czemu koszty transakcyjne są stosunkowo niskie.

– Pełna dowolność w kształtowaniu tego instrumentu jest jego największą zaletą. CFD w prosty sposób oddaje zmiany cen instrumentów bazowych, a do tego wkomponowana jest w niego dźwignia finansowa – mówi.

Jak wygląda przykładowa transakcja? Inwestor ma do dyspozycji np. 10 tys. zł. Może dzięki zaangażowaniu takiej kwoty kupić kontrakt na akcje warte dziś 100 tys. zł – bo żeby zainwestować w CFD, wystarczy zapłacić 10-proc. depozyt. Jeśli zakładał, że kurs akcji wzrośnie i nie pomylił się, dźwignia zwielokrotni jego zysk: np. przy wzroście kursu o 4 proc. zysk z kontraktu wyniesie około 30 proc.

– Dźwignia nie zawsze wynosi 1 do 10. Zależy ona od instrumentu bazowego. Im bardziej jest on płynny, tym depozyt może być mniejszy, nawet 2,5-proc. Ale przy niskich nominałach kontraktów albo gdy zmienność kursu instrumentu bazowego jest duża, ze względu na niską płynność depozyt może wzrosnąć do 50 proc. – mówi Adam Korecki.

Analitycy dodają, że mechanizm dźwigni finansowej może być zabójczy, jeśli rynek poszedł w kierunku odwrotnym do zakładanego. Bo tak, jak dźwignia generuje znacznie większy zysk, tak też może spowodować dużo większą stratę niż w przypadku inwestycji bezpośrednio w instrument bazowy.

CFD mają jeszcze jedną cechę: można je wykorzystać w grze na spadki.

– Zawierając kontrakt w grze na spadki, inwestor jakby zakłada się z brokerem, że ten w przyszłości odkupi z rynku taniej np. akcje jakiejś spółki. Pożyczkę tych akcji i sprzedaż ich na rynku w momencie gdy transakcja CFD jest zawierana, bierze na siebie broker – mówi Adam Korecki.

Przedstawiciele biur brokerskich dodają, że aby kupować kontrakty CFD, nie trzeba dysponować dużym kapitałem. Pierwsza bariera to minimalna wpłata na rachunek – wynosi ona 2 tys. zł.