Po ogłoszeniu tajemniczego planu, cena akcji Raiffeisen spadła w zeszłym tygodniu 17 proc., czemu towarzyszą obawy, ze jego przyczyną jest konieczność zaciągnięcia nowego kapitału przez RZB, należącą do wielu właścicieli.

Inwestorzy obawiają się, że Raiffeisen może stracić w wyniku fuzji a dodanie austriackich aktywów, charakteryzujących się niskim potencjałem wzrostu, rozwodni jego całe „inwestycyjne story”, gdyż bank ten operuje wyłącznie w Europie Środkowej i Wschodniej.

Niepokoje te wzrosły w wyniku przecieku w czwartek wewnętrznego dokumentu, w którym stwierdza się, że RZB będzie musiało sprzedać swoje udziały w Reiffeisen, jeśli fuzja nie dojdzie do skutku. Notatka wyjaśnia, że głównym motywem transakcji jest stworzenie „możliwości dla pozyskania większego kapitału dla grupy Raiffeisen”.

Szybko zaaranżowana konferencja w zeszły piątek – z udziałem około 250 analityków i inwestorów – oraz publikacja solidnych rocznych wyników pomogła rozwiać najgorsze obawy inwestorów – ale wątpliwości pozostały.

Peter Vidlicka z domu brokerskiego Wood & Co obniżył wczoraj rating akcji z „trzymaj” na „sprzedawaj”, argumentując, że „wiele pytań pozostało bez odpowiedzi”.

Raiffeisen przezywał złoty okres, gdy jako jedyny bank notowany na giełdzie działał wyłącznie w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

CZYTAJ  TAKŻE: Banki zachodnie stawiają w naszym regionie na odrodzenie

RZB, austriacki bank komercyjny i inwestycyjny, kontrolowany przez osiem regionalnych Landesbanków, wydzielił Raiffeisena w 2005 roku za pośrednictwem IPO, pierwotnej oferty publicznej, zachowując w nim około 70 proc. udziałów. Wpływy z giełdy w kwocie 555 mln euro Raiffeisen wykorzystał na sfinansowanie szybkiej ekspansji na wschodzących rynkach Europy.

W 2006 roku Herbert Stepic, dyrektor wykonawczy Raiffeisena, zdobył tytuł europejskiego bankiera roku – a w roku 2007 kapitalizacja rynkowa banku wystrzeliła do kwoty 15 mld euro, czyli trzykrotnie powyżej jego wartości w chwili wejścia na giełdę.

Wraz z nadejściem kryzysu finansowego roczne tempo wzrostu na poziomi 30-35 proc. zostało nagle podcięte wskutek gwałtownego ruchu walut, recesji oraz dramatycznego wzrostu niespłaconych pożyczek, zwłaszcza na Ukrainie.

W piątek Stepic podkreślał, że poniesione z powodu pożyczek straty, nie są żadną motywacją dla powrotu banku pod skrzydła RZB, wskazując, iż wyniki Raiffeisena znacznie wyprzedziły oczekiwania analityków.

Zysk przed opodatkowaniem spadł w zeszłym roku o 74 proc., gdyż prowizje od złych pożyczek zwiększyły się z 780 mln euro do 1,74 mld euro. Chociaż odsetek niespłaconych pożyczek konsumenckich wzrósł w grudniu do 8,8 proc., jego tempo wzrostu w trzech kolejnych kwartałach wyraźnie zwolniło i prognozuje się, że ten trend się utrzyma.

„Kiedy statek nie ma ładunku do transportowania, powraca do portu, dokonuje reorganizacji wszystkich spraw i otrzymuje świeżą farbę na całą burtę. Staje się na przyszłość bardziej konkurencyjny. I to jest to, co my robimy” – powiedział Stepic. Dodał, ze jeśli Raiffeisen i RZB połączą się, uzyskają lepszy dostęp do rynków kapitałowych. „Chcemy zagwarantować, ze w przyszłości zaciąganie środków na giełdzie nie będzie wyłączną domeną Raiffeisena, a emisja długu – specjalnością RZB. Chcemy to wszystko sprowadzić pod jeden dach”.

CZYTAJ TAKŻE: Klienci banków w Europie Zachodniej nie mogą liczyć na więcej kredytów

Raiffeisen będzie mógł wykorzystać techniki i wiedzę bankowości komercyjnej RZB do oferowania bardziej złożonych produktów konsumentom za pośrednictwem rozbudowanej sieci placówek w Europie Wschodniej.

Walter Rothensteiner, dyrektor wykonawczy RZB, przyznał, że nie doceniono przyszłej reakcji rynków, ale odrzucił on ideę, że RZB w innym przypadku będzie zmuszony do sprzedaży Raiffeisen.

RZB przedstawił solidny wskaźnik kapitału podstawowego (tier one ratio) na poziomie 8,5 proc. ( w porównaniu do 9,2 proc. u Raiffeisena) oraz poinformował, ze zysk przed opodatkowaniem wzrósł w zeszłym roku o 38 proc. do 824 mln euro.

Bez względu na to, czy dojdzie do fuzji, ekonomiści nie spodziewają się już więcej dwucyfrowego tempa wzrostu w Europie Wschodniej, który w przeszłości napędzał zyski Raiffeisena.

Równocześnie, aby powrócić do tempa wzrostu pożyczek na tych rynkach, jeszcze nie do końca spenetrowanych, potrzebne są większe środki, co współgra także ze znacznie bardziej surowymi wymogami kapitałowymi.

Chociaż RZB uchyla się od stawiania prognoz, jaki wpływ na bank będą miały nowe regulacje Bazylei III, przynajmniej będzie on musiał spłacić 1,75 mld euro kapitału, otrzymanego w zeszłym roku od austriackiego państwa.

To jeszcze bardziej nadweręży zasoby regionalnych właścicieli RZB, co sprawi, że fuzja dla obu stron stanie się bardziej atrakcyjna. Jednak inwestorzy nadal będą oczekiwali na bardziej przekonujące argumenty.