Jednym z takich pretekstów była sprawa Grecji. Podobno w środę grecki rząd ogłosi dodatkowe cięcia na sumę 4,8 mld euro, co pomoże mu dwa dni później, kiedy dojdzie do spotkania z kanclerz Angelą Merkel. Pomoże też samej pani kanclerz, bo uzasadni pomoc dla Grecji.  Dobry powód do wzrostów? Nie, bo przecież wszyscy wiedzieli, że przed 16 marca (pierwsza data testu, któremu UE chce poddać Grecję) dojdzie do takich ruchów. Nie ma i nie było takiej możliwości, żeby kraje UE pozwoliły na niewypłacalność Grecji. Przypominam, że w kolejnych miesiącach musi spłacić około 20 mld euro. Gdyby nie spłaciła, to system bankowy UE bardzo by to odchorował. Pretekst był jednak doskonały. Dodatkowo dochodziły kolejne preteksty – lepsze dane z … Indii (sic!) i kilka transakcji na polu fuzji i przejęć.

Na rynku akcji słabo zachowywały się akcje sieci sprzedaży Staples (słaby raport kwartalny), ale mocno drożały akcje Qualcomm – spółka podniosła dywidendę I zapowiedziała skup własnych akcji. To były, rzecz jasna, drobiazgi, a preteksty do wzrostu kupna akcji nie były bardzo istotne, więc nic dziwnego, że indeksy rosły bardzo umiarkowanie. Na dwie godziny przed końcem sesji zaczęły się osuwać i dzień zakończył się neutralne (niewielkim wzrostem indeksów), czyli bardzo rozsądnie. Czekamy na poważne impulsy.

GPW rozpoczęła wtorkową sesję neutralnie. Nawet z lekką skłonnością do osuwania się. W sumie nic dziwnego – dwa sztuczne fixingi wyciągnęły indeks tak wysoko, że musiała się pojawić chęć sprzedaży akcji. Lepszy od oczekiwań raport kwartalny BZ WBK pomagał we wzroście ceny akcji banku, ale nie miał wpływu na resztę sektora. Po dwóch godzinach handlu pojawiający się w Europie delikatny optymizm doprowadził do zwrotu na GPW. Indeksy ruszyły na północ.

W okolicach południa ten zwrot zamienił się (dosłownie w kilkanaście minut) w całkiem poważny wzrost WIG20. Oczywiście napędzany koszykami arbitrażystów. Liderem wzrostów był sektor bankowy wspomagany przez PKN Orlen. Potem było już tylko lepiej. Każde drgnięcie indeksów w Niemczech doprowadzało do zwiększenia skali wzrostu u nas. WIG20 zakończył sesję wzrostem o 2,6 procent. (na całkiem dużym obrocie). Dzięki temu wyrysował nieforemne podwójne dno (dużo ładniejsze jest na kontraktach), dając sygnał kupna i zapowiadając atak na szczyt.