Prezes NBP po raz drugi w ciągu ostatnich kilkunastu dni dał mocny sygnał, że początek procesu zacieśniania polityki pieniężnej zbliża się. Tym razem powiedział to w kontekście ostatniej projekcji inflacji banku centralnego, która pokazuje wyraźne przyspieszenie wzrostu cen w 2012 roku. Wtedy to inflacja ma wypaść ponad dopuszczalny poziom odchyleń od celu inflacyjnego NBP. Według analityków banku ma wynosić ponad 3,5 proc. A to oznacza, że już w tym roku stopy procentowe powinny zostać podwyższone – bo skutki takiej decyzji widoczne są w ciągu półtora, dwóch lat.

Ekonomiści nie przejęli się tą wypowiedzią na tyle, żeby zmienić prognozy i nadal uważają, że pierwsza podwyżka stóp nastąpi na przełomie września i października. Ale uznali, że deklaracja Sławomira Skrzypka i wypowiedzi innych członków Rady Polityki Pieniężnej świadczą o tym, że podwyżek stóp w tym roku nie unikniemy. – Poza tym z początkiem kadencji tej Rady prezes NBP pokazuje nam nowe oblicze. Wcześniej był postrzegany jako jeden z największych gołębi w radzie, czyli zwolenników niskich stóp. Teraz przyjął jastrzębi ton – mówi Marta Petka-Zagajewska z Raiffeisen Banku.

Jastrzębia wypowiedź prezesa banku centralnego dała wczoraj impuls do umocnienia złotego. Krótko po jej publikacji euro staniało do poniżej 3,90 zł. To najmocniejszy kurs złotego względem wspólnej waluty od grudnia 2008 r. – Prezes Skrzypek dał zachętę inwestorom, by cieplej patrzyli na złotego – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.