Jest szansa na oddłużenie polskich kolei. Zobowiązania PKP SA, spółki matki na kolei, wynoszą w tej chwili 5,7 mld zł. Gigantyczne zadłużenie spółki i koszty związane z jego obsługą od lat są dla PKP wytłumaczeniem dla braku inwestycji w dworce. Z tego powodu przez lata zwlekały także z przekazywaniem majątku spółkom: PKP Cargo, PKP Intercity czy Przewozom Regionalnym. PKP wolały dzierżawić nieruchomości, bo potrzebowały gotówki na obsługę długów. Eksperci wytykają jednak, że opieszałości w pozbywaniu się atrakcyjnych działek w centrach miast tym już wytłumaczyć się nie da.

Na obsługę zadłużenia firma zaciągała więc kredyty i emitowała obligacje. Problem w tym, że na lata 2010–2014 przyszedł szczyt wykupu sporej części wyemitowanych wcześniej obligacji. Całość zadłużenia jest wymagalna do 2022 roku. Tylko w 2010 roku na ten cel PKP SA muszą przeznaczyć 1,1 mld zł. W 2011 roku jest jeszcze gorzej – na wykup obligacji potrzeba będzie 1,8 mld zł. Później przez dwa lata zapadalność należności jest mniejsza, a w 2014 roku znów ma przekroczyć 1,5 mld zł. – Kolej ma gigantyczny majątek, ale od lat nie potrafi go spieniężyć. Jeden boom na nieruchomości już przespano. Czy uda się je sprzedać następnym razem? – zastanawia się Janusz Piechociński, wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury.

Pomocną dłoń do kolei wyciągnął rząd. Jeszcze w tym roku PKP SA sprzedadzą Skarbowi Państwa akcje PKP Polskich Linii Kolejowych. Minimalna kwota transakcji to 500 mln zł. – Minister infrastruktury za pośrednictwem Funduszu Kolejowego będzie wykupywał akcje PKP Polskich Linii Kolejowych będących własnością PKP SA. Transakcje będą realizowane po cenach rynkowych – mówi DGP Juliusz Engelhardt, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury odpowiedzialny za koleje.

W tej chwili PKP SA posiadają ponad 70 proc. akcji PKP PLK, z czego duża część akcji została już przewłaszczona na ministra finansów. Taki mechanizm był niezbędny do zabezpieczenia historycznego długu odziedziczonego przez PKP SA po państwowym przedsiębiorstwie PKP. Obowiązki właścicielskie w imieniu Ministerstwa Finansów nadal jednak wykonywały PKP SA. – Cała dzisiejsza konstrukcja długu oparta jest właśnie o te zabezpieczenia. Umowy są takie, że jeżeli w którymkolwiek roku PKP SA przestaną regulować należności cały dług przeszedłby na Skarb Państwa. Rząd chce za wszelką cenę uniknąć tej katastrofy – mówi nasze źródło w Ministerstwie Infrastruktury.

Juliusz Engelhardt zapowiada, że resort będzie przejmować tylko te udziały, które nie zostały jeszcze przewłaszczone na ministra finansów. W tej sprawie zielone światło dało już Ministerstwo Finansów. Zgodę wyraził także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który badał mechanizm pod kątem niedozwolonej pomocy publicznej. – Wszystko jest w porządku. Powtórki ze stoczni nie będzie. Mechanizm jest zgodny z surowymi unijnymi przepisami – zapewnia Juliusz Engelhardt.

Pieniądze na wykup akcji PKP PLK będą pochodzić z Krajowego Funduszu Kolejowego. W tym roku jego budżet wyniesie rekordowe 900 mln i w porównaniu z 2009 rokiem wzrośnie o ok. 450 mln zł. Większy strumień gotówki to efekt podwyższonej od 1 stycznia opłaty paliwowej, która w 100 proc. zasila kolejowy fundusz. Na drogi z opłaty paliwowej w 2010 roku pójdzie 3 mld zł.

Eksperci pozytywnie odnoszą się do działań rządu. – Te długi i tak kiedyś trzeba by było spłacić – ocenia Adrian Furgalski, analityk rynku infrastrukturalnego. Rozmówca DGP zauważa jednak, że PKP powinny także szybciej spłacać zobowiązania samodzielnie. – Od lat zwleka się z prywatyzacją największych spółek. W miejscu stoi sprzedaż zbędnych nieruchomości, która powinna przynosić setki milionów rocznie, a przynosi grosze – mówi Adrian Furgalski. Ekspert ostrzega także przed zmarnowaniem środków pochodzących ze sprzedaży akcji PKP PLK. – W PKP może być ochota na wykorzystanie milionów, po to by wspomóc własne spółki w walce z konkurencja na rynku, czy to w przypadku PKP Intercity, czy też PKP Cargo – mówi Adrian Furgalski.

Wykup akcji PKP PLK to już druga próba oddłużenia na polskiej kolei. 30 listopada 2009 r. budżet spłacił ostatnia transzę rekompensaty za działalność PKP Przewozy Regionalne w latach 2001–2004, kiedy przyniosła straty. Chodziło o długi w wysokości 2 mld 160 mln zł.

OPINIA

Tadeusz Syryjczyk

były minister transportu

Wykupienie akcji PKP Polskie Linie Kolejowe przez Skarb Państwa to oczekiwany ruch rządu. Spółka powinna wyjść z Grupy PKP, żeby już nikt jej nie posądzał o sprzyjanie spółkom PKP przy ustalaniu taryf za dostęp do torów. Pieniądze w całości powinny zostać wykorzystane do spłaty zobowiązań PKP. Trzeba tego dopilnować. Długi na kolei w dużej mierze są wynikiem błędów kolejnych rządów. W pewnym momencie państwo nie refundowało przewoźnikom nawet ustawowych ulg. Rząd powinien jednak postawić przed PKP precyzyjne plany szybkiej sprzedaży nieruchomości i prywatyzacji spółek.