Prawnicy Jukosu wnieśli sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdzie zamierzają dowieść, że prawa spółki w zakresie bezstronnej procedury i ochrony własności zostały pogwałcone przez oceny audytorów i należności podatkowych w latach 2000 i 2001. 

Majątek Jukosu, obecnie należący do państwowej firmy Rosnieft, został przejęty przez rosyjski rząd i wystawiony na aukcję, żeby uregulować należności podatkowe na kwotę ponad 30 mld dolarów. Właściciel Jukosu, Michaił Chodorkowski, który odbywa wyrok ośmiu lat więzienia za unikanie podatków i oszustwa, dalej twierdzi, że zarzuty pod jego adresem zostały sfabrykowane z powodu jego opozycji wobec ówczesnego prezydenta Rosji – a obecnego premiera – Władimira Putina.

Jukos to „gorący kartofel rosyjskiej polityki” – mówi Lilia Szewcowa, starszy analityk polityczny w moskiewskim centrum Carnegie Endowment for International Peace. Jeśli rząd przegra, będzie to dla niego „bolesny” cios ze względu na „międzynarodowych inwestorów przybywających do Rosji, jak i z uwagi na polityczną pozycję Rosji” – podkreśla Szewcowa. 

Jukos, który wystąpił do sądu już w 2004 roku, domaga się odszkodowania na podstawie Konwencji Praw Człowieka za wymierzone podatki i kary finansowe oraz straty poniesione wskutek zlicytowania majątku firmy w 2007 roku. Sąd zgodził się początkowo rozpatrzyć sprawę w styczniu 2009 roku, ale dwukrotnie przekładał termin postępowania ze względu na „nieosiągalność” oficjalnych przedstawicieli Rosji.

Firma GML, główny udziałowiec byłego Jukosu w odrębnym postępowaniu arbitrażowym dochodzi od Rosji kwoty co najmniej 100 mld dolarów. GML powołuje się na Energy Charter Treaty, międzynarodowe porozumienie regulujące inwestycje w przemyśle energetycznym, które Rosja podpisała, ale nigdy nie ratyfikowała, nakładające na władze obowiązek ochrony inwestycji Jukosu.