Tuz za nim, na pozycji drugiej, znalazł się Goldman Sachs, który utrzymał się na pierwszym miejscu ze względu na największą skuteczność w dziedzinie fuzji i akwizycji. Goldman doradzał m.in. koncernowi farmaceutycznemu Schering-Plough podczas jego transakcji sprzedaży za 47 mld dolarów dla innego amerykańskiego giganta, Merck & Co.

JPMorgan i Goldman Sachs rywalizują ze sobą nawzajem, bo przynajmniej z punktu widzenia klientów wyłaniają się jako zwycięzcy” – mówi Bruce Foerster, prezes doradczej firmy South Beach Capital Markets z Miami. 

Opłaty za usługi w bankowości inwestycyjnej na całym świecie wzrosły ostatecznie w 2009 roku do kwoty 59,8 mld dolarów, wobec 53,1 mld dolarów rok wcześniej. Ale to wciąż daleko w tyle za rekordowym rokiem 2007, kiedy banki inwestycyjne zgarnęły w sumie 86,9 mld dolarów.

Początki zeszłego roku były jednak mizerne. Większość światowych banków i domów brokerskich tkwiło bowiem w głębokim dołku. Łączne straty i odpisy poniesione na rynku hipotecznym sięgały około 1 bilłion dolarów, jako skutek kryzysu finansowego z lat 2007-2008, a rynki wciąż dryfowały. Żeby uzyskać zastrzyk niezbędnego kapitału banki emitowały akcje, i to w ogromnych ilościach. 

Przeszło połowa wszystkich nowych akcji emitowanych na świecie w pierwszym półroczu 2009 roku należała do banków i domów brokerskich. To sprawiło, że większość banków inwestycyjnych było zajętych promocją własnych akcji, podczas gdy klienci oczekiwali aż sztorm ucichnie – czytamy w kwietniowej edycji raportu Bloomberg Markets.

Podczas gdy większość szefów globalnych banków spędzała czas na różnych przesłuchaniach w Waszyngtonie, bankierzy inwestycyjni wykorzystali ten okres do odbudowy swoich biznesów. Najbardziej spektakularny powrót na pierwsze linie wykonał Morgan Stanley, którego wpływy spadły w 2008 roku przeszło połowę, co postawiło pod znakiem zapytania żywotność tego banku. Tym razem Morgan Stanley zarobił 4,33 mld dolarów, co oznacza wzrost o 43 proc., chociaż wciąż mu daleko do rekordu z 2007 roku, kiedy zgromadził za opłaty 6,36 mld dolarów.

Credit Suisse, nr 6. wspiął się od dwa miejsca w górę, dzięki temu, że opłaty wzrosły o 29 proc. Citigroup, nr 5., największy beneficjant pomocy rządowej wśród banków, spadł w rankingu już drugi rok z rzędu, gromadząc 3,86 mld dolarów, czyli tylko o 2 proc. więcej niż w roku 2008.

POLECAMY: Bankowość inwestycyjna znowu rozkwita, ale nie na długo