Kryzys spowodował, że firmom trudniej jest otrzymać pożyczki na inwestycje – banki zaostrzyły kryteria, wymagają większej zdolności kredytowej i większej liczby dokumentów przy składaniu wniosków. Jeżeli jednak firma zostanie pozytywnie oceniona, to musi się liczyć z niemałymi kosztami. – Na początek rozpatrzenie wniosku – opłata może sięgać nawet 2 proc. kwoty kredytu. Oprócz tego prowizja – nawet 3 proc. Wreszcie oprocentowanie, najczęściej oparte na stawce WIBOR 1M lub WIBOR 3M powiększone o marżę banku, która może wynieść nawet 6 proc. – wymienia Grzegorz Żebrowski odpowiedzialny za kredyty dla małych i średnich firm w BNP Paribas Fortis.

Można jednak dostać tańszą pożyczkę. Banki, które miały problem z pozyskiwaniem finansowania pod kredyty chętnie pożyczały pieniądze z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Zazwyczaj dostawały 50 – 150 mln euro. Dzięki temu mogą udzielać kredytów. Są one tańsze niż rynkowe, bo gwarantuje to umowa z EBI.

Kapitał z EBI otrzymały m.in. BNP Paribas Fortis, Bank Ochrony Środowiska, BZ WBK czy Kredyt Bank. O taką pożyczkę mogą się ubiegać firmy, które działają przynajmniej 24 miesiące i zatrudniają nie więcej niż 249 osób. Mogą liczyć na marżę niższą niż przy zwykłym kredycie. – Oprócz ceny zaletą takiego kredytu jest też długi okres, na jaki można dostać pieniądze. W naszym przypadku nawet 10 lat – mówi Grzegorz Żebrowski. Maksymalna wielkość kredytu nie może przekraczać 12,5 mln euro, a inwestycji – 25 mln euro.