Wówczas kapitalizm charakteryzowało istnienie wielkich monopolistycznych korporacji, które eliminowały konkurencję i zamrażały gospodarki. Dopiero ustawodawstwo Teodora Roosevelta, Woodrowa Wilsona i Franklina D. Roosevelta uzdrowiło system. Uregulowało go i sprawiło, że kapitalizm zaczął na nowo funkcjonować.

Dzisiaj jest podobnie. Z jedną jednak różnicą: żyjemy we współzależnym świecie, w którym amerykański czy europejski kryzys staje się kryzysem globalnym. Również sam kapitalizm przeszedł fundamentalną zmianę. Stał się systemem, który przestał zaspokajać prawdziwe potrzeby ludzi. A zaczął je kreować. Wytwarzać iluzoryczne potrzeby, na które nas nie stać. I które są przyczyną życia na kredyt. Świetnym przykładem jest zamieszanie na amerykańskim rynku hipotecznym. Czy z zadłużaniem się Grecji. Efektem tego są długi, za których spłatę będą odpowiadały kolejne pokolenia.

>>> Polecamy:  Chiny ratują kapitalizm

Skonsumowane państwa

Opisując konsekwencje takiego stanu, należy scharakteryzować to, jak zachowywała się Grecja, Islandia czy Irlandia. Wówczas łatwiej zrozumieć konsekwencje obecnego kryzysu. Porównuję zachowania wymienionych państw do zachowania wydającego ponad stan konsumenta albo dużego banku, który z powodu złej polityki kredytowej ma za dużo długów. Dziś kluczowe pozostaje uregulowanie funkcjonowania banków i rynku długów. Dopiero potem państwa będą mogły mówić o wychodzeniu na prostą. Zanim do tego dojdzie, za kryzys zapłacą zwykli obywatele Europy i USA. Zapłacą niższymi emeryturami, bezrobociem, mniejszą zamożnością.

Kryzys zglobalizowany

W czasach współzależności i globalizacji kryzysu wszyscy radzą sobie źle. Tym zjawiskiem można również tłumaczyć kwestię przesunięcia się centrum ciężkości światowej gospodarki do Azji. Chiny, Indie czy niektóre rozwijające się państwa nie chcą płacić ceny za obecny kryzys i próbują odciąć się od reszty. Tak by szybciej wyjść z dołka. Efekt jest jednak mizerny. Przecież fakt, że USA zmagają się z kryzysem, sprawia, że Chiny również borykają się z kryzysem. W końcu to Amerykanie czy Europejczycy są głównymi nabywcami chińskich produktów. W świecie współzależności albo wszyscy dobrze sobie radzą, albo nikt. Z powodu konieczności spłacania dzisiejszych długów wszyscy będą sobie radzić źle.

Renesans sfery publicznej

To, co dzieje się w Grecji czy USA, jest ostateczną kompromitacją kapitalizmu w wydaniu neoliberalnym. I choć za wcześnie jeszcze na opisywanie politycznych skutków kryzysu, sądzę, że w nadchodzącym czasie wzrośnie zainteresowanie tym, co popularnie nazywa się sferą publiczną. Pozytywną konsekwencją obecnych problemów i zadłużania się państw będzie budowanie społeczeństwa bardziej angażującego się w rozwój demokracji. Skupiającego się na tworzeniu takich form rządu, które pogodzą zasady wolnego rynku z zasadami dobra wspólnego. Tak by nie mogło dojść do spadku zaufania na linii obywatele – banki – państwo.

Jeśli jestem w błędzie, czeka nas nie renesans demokracji, ale nowych form tyranii.