"Dzisiejsze otwarcie notowań na warszawskim parkiecie miało miejsce na poziomie 2409 pkt, co stanowiło spadek o 0,1 proc. Również na minusie handel rozpoczęły parkiety zachodnie, które swoją uwagę skupiły na wzroście kontraktów na amerykańskie indeksy, przez co jeszcze przed południem znalazły się na lokalnych maksimach, odreagowując tym samym wczorajsze spadki w końcówce" - poinformował analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego Marcin Stebakow. 

Według niego, wzrosty za Atlantykiem zachęciły warszawskich inwestorów, którzy o godz. 11 doprowadzili indeks największych spółek naszego parkietu do dziennego maksimum na wysokości 2419,1 pkt.

"Po jego ustanowieniu do głosu coraz śmielej dochodziła strona podażowa, której do godz. 13:15 udało sprowadzić się WIG20 11 pkt niżej. Po ustanowieniu dołka popyt ponownie został zachęcony dobrą postawa kontraktów na amerykańskie indeksy, co przyczyniło się do powrotu WIG20 nad kreskę na wysokość 2.417 pkt" – podkreślił Stebakow. 

Ostatecznie WIG20 zakończył czwartkową sesję na wysokości 2403,05 pkt, notując spadek o 0,38 proc. Indeks szerokiego rynku WIG wzrósł o 0,03 proc. do 41004,33 pkt. mWIG40 wzrósł o 0,61 proc. i wyniósł 2437,51 pkt, sWIG80 wzrósł o 0,25 proc. i wyniósł 11976,06 pkt. Wartość obrotów na rynku akcji ukształtowała się na poziomie ponad 1,4 mld zł.

"Korekta wisiała w powietrzu i wreszcie nadeszła." – podsumował przebieg sesji Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance. "Teraz nie pozostaje nic innego, jak z uwagą śledzić jej przebieg. Indeksy giełdowe znalazły w okolicach newralgicznych poziomów, a kalendarz skłania do zachowania szczególnej ostrożności.".