Bank Gospodarstwa Krajowego stara się ożywić rządowy system poręczeń kredytowych, który został wprowadzony w drugiej połowie ubiegłego roku. Był on reakcją na kryzys gospodarczy i miał ułatwić przedsiębiorstwom, szczególnie z sektora MSP, dostęp do finansowania bankowego. – BGK pracuje obecnie nad nowym modelem poręczeń dla banków, tak by ten produkt był jak najbardziej adekwatny do ich aktualnych potrzeb – mówi Tomasz Mironczuk, prezes BGK.

Ułatwienia mają polegać m.in. na zmniejszeniu wymogów dotyczących sprawozdawczości, które były mocno krytykowane przez banki. Jak wyjaśnia Elżbieta Krzemińska z Banku Pekao, zaproponowane w ubiegłym roku wymogi były bardzo restrykcyjne i niedostosowane do systemów banków komercyjnych.

Przedstawiciele banków przyznają, że to właśnie ostre wymagania spowodowały, że system poręczeń jest obecnie praktycznie martwy. – Szkoda, że BGK nie zdecydował się na wprowadzenie ułatwień w dostępie do poręczeń indywidualnych dla firm. Rządowy system był adresowany przede wszystkim do przedsiębiorców. Jednak wysoka cena poręczeń oraz stawiane wymogi uczyniły go kompletnie nieatrakcyjnymi – twierdzi Janusz Zieliński, ekspert BCC.

Dowodem jest zainteresowanie poręczeniami kredytowymi. Do końca lutego BGK udzielił 22 firmom 28 takich zabezpieczeń. – Rozpoczęcie prac nad zmianą jakiegokolwiek systemu wymaga dokonania oceny jego funkcjonowania. Poręczenia nie są powszechnie wykorzystywane przez przedsiębiorców, co nas skłania do dokonania takiej analizy. Na podstawie jej wyników zapadną ewentualne decyzje – poinformowała nas Magdalena Kobos, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Finansów.

Według Związku Banków Polskich konieczność reformy systemu poręczeń i gwarancji kredytowych jest jedną z kluczowych spraw dla stabilnego rozwoju polskiej gospodarki. Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa ZBP, resort finansów powinien się szybko zająć tym tematem, bo zdolność małych i średnich przedsiębiorstw do pozyskiwania poręczeń drastycznie się obniżyła.