Resort skarbu państwa chce wystawić w tym roku na sprzedaż nawet 57 PKS-ów. Wygląda na to, że ze zbytem nie powinno być problemu, bo o firmy zabiegają najwięksi gracze na światowym rynku: szkocki Stegecoach, izraelski Egged i francuska Veolia. – Inwestorów przyciąga do Polski ogromny potencjał rynku – uważa Aleksander Kierecki, szef JMK Analizy Rynku Transportowego.

Autobusami w naszym kraju wciąż podróżuje ponad 550 mln pasażerów rocznie – dwa razy więcej niż koleją i sto razy więcej niż samolotami. – Złożyliśmy ofertę na siedem mazowieckich PKS-ów – przyznaje John Presland, członek zarządu Souter Holdings Poland, polskiej spółki należącej do Briana Soutera, właściciela firmy Stegecoach.

Chodzi o spółki w Ciechanowie, Mińsku Mazowieckim, Mławie, Ostrołęce, Płocku, Przasnyszu i Gostyninie. Zabiega o nie również Egged, który niedawno zadebiutował na polskim rynku przewozów międzymiastowych, przejmując kilka dni temu 51 proc. akcji PKS Mrągowo. W szranki nie stanęła natomiast Veolia Transport Polska, obecna w naszym kraju od końca lat 80., która jest największym graczem na rynku. Przejęła już firmy transportowe w kilkunastu miastach, m.in. na Wybrzeżu, Pomorzu, Kujawach i Podkarpaciu.

– Mazowsze nie jest dla nas strategicznym regionem, ale bierzemy udział w prywatyzacji przedsiębiorstw w innych częściach Polski – deklaruje Anna Wojtasiewicz z Veolia Transport Polska. Firma stara się np. o akcje PKS Strzelce Opolskie. Prywatyzacja tej firmy to – obok Mazowsza – drugi najbardziej zaawansowany proces. Ma być zakończony jeszcze w tym półroczu. Na złożenie wiążących ofert na Mazowszu inwestorzy mają czas do 7 maja.

Ministerstwo Skarbu Państwa ma jeszcze akcje 70 PKS-ów. Jest niemal pewne, że 13 z nich trafi w ręce samorządów. W przypadku pozostałych firm resort skarbu chce wszcząć procedury prywatyzacyjne jeszcze w tym roku, ale obawia się, czy na przeszkodzie nie stanie niezdecydowanie samorządów. Resort musi mieć jednoznaczną deklarację marszałków o tym, czy oni nie chcą przejąć firm. A na razie wiadomo tylko, że PKS-ów nie chcą na Śląsku oraz w województwach świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim.

– Pozostali marszałkowie wyrazili wstępne zainteresowanie, ale nie poparli tego wnioskami, co zawiesza prywatyzację – mówi Maciej Wewiór, rzecznik MSP. John Prestland twierdzi, że PKS-y do tej pory nie koncentrowały się na podstawowej funkcji, a swoje wyniki reperowały poboczną działalnością, taką jak prowadzenie stacji paliwowych. Jego zdaniem brak im też kapitału na rozwój.

– Musi dojść do konsolidacji – uważa John Prestland. Silne rozdrobnienie to efekt błędu popełnionego 20 lat temu. Skarb Państwa zdecydował się wtedy podzielić ogromny konglomerat na 180 firm. Ich późniejsze losy były różne. Część trafiła w ręce pracowników i ma się dobrze, jak choćby PKS Warszawa czy Polbus. Część przejęły samorządy, a część inwestorzy prywatni, tacy jak Veolia Transport. Do państwowych PKS- ów należy wciąż ponad 50 proc. rynku.