Tak szybkie i silne umocnienie naszej waluty wywołało serię komentarzy ze strony banku centralnego i przedstawicieli nowo powołanej Rady Polityki Pieniężnej. Głosy zaniepokojenia wynikały z tego, że tak szybkie dalsze umocnienie złotego jest groźne dla polskiego eksportu i mogłoby obniżyć tempo wzrostu gospodarczego w Polsce w tym roku. Kurs walutowy jest ważny dla RPP, bo umocnienie złotego o 10 proc. oznacza niższą inflację o 2 punkty procentowe już po 12 miesiącach, przy pozostałych elementach niezmienionych.

To teoretyczna zależność, gdyż silniejszy złoty przekłada się również na wolniejszy wzrost, co z kolei zmniejsza presję inflacyjną. Niemniej zależność ta jest silna i wynika z tego, że wiele dóbr konsumpcyjnych i inwestycyjnych jest importowanych i umocnienie złotego w stosunku do euro obniża ich ceny. Dla przedsiębiorców jednak gorsze od umocnienia kursu są jego zmienność i nieprzewidywalność. A za niepewność się płaci. Eksporter, który wysyła towary, kalkulując swój przychód po 4 zł za euro, w momencie takiego umocnienia jak ostatnio otrzyma o 3 proc. mniej, niż planował.

Pytanie, skąd ostatnio takie umocnienie złotego? Europa przeżywa największy kryzys od swego powstania związany z Grecją. Do tego dochodzą problemy fiskalne Hiszpanii, Portugalii, Irlandii. Długa zima odbija się negatywnie na niemieckiej gospodarce, gdzie prawdopodobnie w pierwszym kwartale gospodarka niemiecka zanotuje spadek w stosunku do poprzedniego kwartału. Te argumenty działają przeciwko euro, które straciło od początku roku w stosunku do dolara ponad 8 centów.

Pełna opinia Ryszarda Petru: "Polska to ofiara własnego sukcesu"