Nikogo nie zaskakuje, że za adres internetowy płaci się kilkaset tysięcy złotych, a rynkiem zaczynają się interesować fundusze inwestycyjne. Inwestorzy wierzą – wystarczy dobry nos, który pozwoli przewidzieć, jaki adres będzie na topie.

Kiedy dokładnie 25 lat temu, 15 marca 1985 r., rejestrowano pierwszą na świecie domenę Symbolics.com, nikt się nie spodziewał, że wkrótce za prawo do posiadania odpowiedniego adresu internetowego firmy będą gotowe zapłacić grube miliony.

Także w Polsce za kilkuliterowy adres trzeba tyle zapłacić. Zapowiedzi reprezentującego jeden z funduszy inwestycyjnych luksemburczyka Fredericka Schiwka, że chce na polskie adresy wydać w tym roku 8 mln zł, sprawiły, że na rynku zawrzało.

Cenne kino i lekarze

– Liczba rejestrowanych domen przyrasta w Polsce co roku w tempie 20 – 25 proc. A jeszcze nie osiągnęliśmy szczytu naszych możliwości – przekonuje Andrzej Bartosiewicz, kierownik działu domen w NASK odpowiedzialnym za rejestrację wszystkich adresów z końcówką .pl.

Podobnie duży wzrost jest notowany w obrotach tego rynku. Oficjalnie najdroższą domeną w 2009 roku było Kino.pl – zapłacono za nią aż 150 tys. zł.

Inna, Lekarze.pl – kupił ją Schiwek – poszła za 135 tys. zł. Kolejnych kilkanaście kosztowało po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Znaczna część to czysty zysk sprzedających. Np. w przypadku Lekarzy.pl poprzedni właściciel za adres zapłacił w 2008 r. 50 tys. zł. W ciągu roku zarobił na nim aż 85 tys. zł. – To robi wrażenie. Nic więc dziwnego, że jest coraz więcej chętnych, którzy chcą szybko i sporo zarobić – tłumaczy Daniel Dryzek, znany inwestor domen, posiadający około 6 tys. adresów.

Chleb dla 200 osób

Już dziś, jak oceniają eksperci, handlem adresami internetowymi zajmuje się na poważnie blisko 200 osób. Codziennie swojego szczęścia próbują szukać nowi. Wszyscy liczą, że wykupią taką domenę jak www.n.pl. Kiedy koncern ITI wprowadzał na rynek swoją nową telewizję cyfrową, zapłacił jej właścicielowi 150 tys. zł. Jeżeli traktuje się inwestycje na tym rynku wyłącznie spekulacyjnie, można też sporo stracić. Najgłośniejszym takim przypadkiem w Polsce jest sprawa Roberta Rudeckiego. Zarejestrował adres www.microsoft.pl, wykorzystując to, że światowy potentat nie wykupił takiej domeny.

To, co miało być złotym biznesem, skończyło się niestety wyrokiem. Sąd uznał to za nieuczciwą konkurencję i nakazał Robertowi Rudeckiemu oddać adres oryginalnej firmie i dodatkowo zapłacić 25 tysięcy złotych odszkodowania Microsoftowi.

500 spraw odbyło się przed polubownym sądem ds. domen w Warszawie. Rozstrzygano w nich, kto ma prawo do adresu internetowego

200 złotych rocznie kosztuje utrzymanie krajowej domeny, która ma w zakończeniu skrót .pl. Tańsze są te regionalne np. .waw.pl

90 tys. polskich adresów nie działa, mimo że są wykupione. Ich właściciele zaparkowali je i czekają, aż ich wartość wzrośnie, by je odsprzedać

Czytaj też: Polacy zarabiają miliony na handlu domenami