Napięcie w stosunkach transatlantyckich zaogniło się w zeszłym tygodniu, kiedy Michel Barnier, unijny komisarz ds. usług finansowych stanął w obronie propozycji ugrupowania po tym, jak skrytykował je sekretarz skarbu USA, Timothy Geithner. W liście do Barniera, Geithner podkreślił, że planowane regulacje mogą dyskryminować amerykańskie fundusze. Projekt zakłada, ze fundusze mające siedzibę poza Unią Europejską muszą zaakceptować te przepisy, jeśli chcą przyciągnąć inwestorów z 27 krajów ugrupowania.

Debata ta wskazuje na załamanie się wspólnego frontu polityków i regulatorów, zadzierzgniętego podczas szczytu G20 w Pittsburghu, gdzie zadeklarowano globalną współpracę po największym kryzysie finansowym od 70 lat.

“Pojawia się duże niebezpieczeństwo, że protekcjonistyczny aspekt tej dyrektywy może wywołać wojnę handlową” – mówi Andrew Shrimpton, były szef regulacji funduszy hedgingowych w brytyjskiej agencji rządowej Financial Services Authority, który obecnie doradza funduszom w firmie konsultingowej Kinetic Partners w Londynie.

Prawie dwie trzecie instytucjonalnych inwestorów ankietowanych przez Europejskie Stowarzyszenie Private Equity i Venture Capital z siedzibą w Brukseli zapowiedziało, ze „istotnie” zmniejszy swoje holdingi w europejskich firmach venture capital, jeśli wspomniane propozycje zostaną przyjęte.

Europejska dyrektywa w sprawie zarządzania funduszami alternatywnych inwestycji, zaproponowana już rok temu, nakłada limity na zaciąganie pożyczek przez fundusze hedgingowe, wprowadza obowiązek rejestracji funduszy z aktywami powyżej 100 mln euro oraz ograniczenia dotyczące wynagrodzeń. 

Jedna z klauzul wskazuje, że europejscy inwestorzy mogą lokować kapitał tylko u menedżerów mających siedzibę w Europie, co wyłącza fundusze spoza Europy. Holenderski fundusz emerytalny już uskarża się, że może to ograniczyć dostęp do menedżerów funduszu.

„Postulat dotyczący zaciągania funduszy to prawdziwe gorący kartofel i wciąż kontestowany. Nie chcemy, aby został on przyjęty, gdyż w ostatecznym rozrachunku doprowadzi on do tego, ze europejskie firmy będą mogły pozyskiwać znacznie mniej kapitału, a europejscy inwestorzy będą mieli bardzo ograniczony wybór” – twierdzi Richard Wilson, partner w londyńskiej firmie Apax Partners i zarazem przewodniczący europejskiego stowarzyszenia firm private equity.